Tak zakończył się hit kolejki w Ekstraklasie! Cztery gole
Górnik Zabrze przełamał serię pięciu meczów bez zwycięstwa w PKO BP Ekstraklasie! Piłkarze Michala Gasparika wygrali z Rakowem Częstochowa 3:1. Zaledwie cztery minuty na boisku przebywał Lukas Podolski, który dostał czerwoną kartkę za uderzenie Michaela Ameyawa.

Gospodarze nie wygrali w pięciu poprzednich ligowych spotkaniach, natomiast drużyna trenera Łukasza Tomczyka przyjechała do Zabrza w "przerwie" rywalizacji z Fiorentiną o ćwierćfinał Ligi Konferencji. W czwartek "Medaliki" przegrały we Włoszech 1:2, w czwartek w Sosnowcu rozegrają rewanż.
ZOBACZ TAKŻE: Hiszpanie przejechali się po Lewandowskim. Oto, jak podsumowali występ Polaka
Spotkanie wywołało duże zainteresowanie kibiców. Na trybunach Areny Zabrze zasiadł również prezydent Karol Nawrocki.
Goście zaczęli ofensywnie i to oni pierwsi stworzyli groźne sytuacje. Zabrakło im precyzji. Dwukrotnie niecelnie strzelił Leonardo Rocha, podobnie zrobił Lamine Diaby-Fadiga. Po "główce" tego ostatniego z kilku metrów udanie interweniował Marcel Łubik.
Sygnał do natarcia Zabrzan dał Lukas Ambros. Po jego mocnym uderzeniu z 14 metrów problemy miał częstochowski bramkarz. Pięć minut później było 1:0. Zza pola karnego uderzył Czech Lukas Sadilek, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy Rakowa Stratosa Svarnasa i wpadła do siatki.
Sympatycy Górnika zachęcali swoich graczy do zdobycia kolejnego gola. Ich życzenie zostało spełnione jeszcze przed przerwą. Zupełnie nieatakowany Ambros wbiegł z piłką w pole karne Rakowa i płaskim uderzeniem przy dalszym słupku nie dał szans Oliwerowi Zychowi.
W 45. minucie mogło być 3:0, ale Norweg Sondre Liseth trafił w poprzeczkę.
W przerwie trener Rakowa dokonał czterech zmian. Na boisko wszedł m.in. snajper numer jeden Częstochowian Jonatan Braut Brunes. I to właśnie on spróbował zaskoczyć golkipera Górnika po niespełna kwadransie.
Chwilę później Diaby-Fadiga głową z dwóch metrów posłał piłkę głową obok słupka. W odpowiedzi minimalnie niecelnie strzelił Maksym Chłań, a z uderzeniem Patrika Hellebranda poradził sobie Zych.
Nadzieję kibicom z Częstochowy dał Michael Ameyaw, który po podaniu Karola Struskiego z najbliższej odległości pokonał Marcela Łubika. Mecz "zamknął" Sadilek. W 88. minucie przymierzył przy słupku i podwyższył prowadzenie Zabrzan.
W doliczonym czasie Lukas Podolski - cztery minuty po wejściu na boisko - musiał je opuścić. Uderzył Ameyawa i zobaczył czerwoną kartkę. Rywalom zabrakło czasu, by wykorzystać liczebną przewagę.
Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 3:1 (2:0).
Bramki: Lukas Sadilek (23, 88), Lukas Ambros (43) - Michael Ameyaw (79).
Górnik Zabrze: Marcel Łubik - Paweł Olkowski, Rafał Janicki, Josema (68. Paweł Bochniewicz), Erik Janza - Lukas Ambros, Patrik Hellebrand (91. Bastien Donio), Lukas Sadilek - Dimi Ikia (46. Ondrej Zmrzly), Sondre Liseth (89. Lukas Podolski), Maksym Chłań (89. Mathias Sauer).
Raków Częstochowa: Oliwier Zych - Zoran Arsenić, Bogdan Racovitan (72. Paweł Dawidowicz), Stratos Svarnas - Michael Ameyaw, Marko Bulat (46. Karol Struski), Oskar Repka, Adriano Amorim (46. Jean Carlos Silva) - Lamine Diaby-Fadiga, Leonardo Rocha (46. Jonatan Braut Brunes), Ivi Lopez (46. Patryk Makuch).
Czerwona kartka: Lukas Podolski (90+3-niesportowe zachowanie).
Przejdź na Polsatsport.pl
