Marek Magiera: Konkurencja zaczyna dynamicznie rosnąć

Marek MagieraSiatkówka

W ostatnim Magazynie #7Strefa dużo miejsca poświęciliśmy żeńskiej siatkówce. W studio gościliśmy trenera Bartłomieja Dąbrowskiego, który z drużyną Uni Opole zakończył fazę zasadniczą sezonu na bardzo wysokim trzecim miejscu. W opinii ekspertek i ekspertów komentujących mecze TauronLigi na naszych antenach uznany został najlepszym szkoleniowcem pierwszej części sezonu.

Trzy siatkarki rywalizujące o piłkę nad siatką podczas meczu siatkówki.
fot. PAP
Konkurencja dla polskich klubów rośnie

Po zakończeniu programu nasza dyskusja przeniosła się ze studia w kuluary do naszej salki konferencyjnej, gdzie przy kawie poruszyliśmy jeszcze kilka kwestii istotnych dla rozwoju rozgrywek, czy nawet utrzymania ich statusu na obecnym poziomie, umówmy się od razu, że i tak wcale nie najwyższym.

 

ZOBACZ TAKŻE: PlusLiga. Pary ćwierćfinałowe. Kto zagra w play-off?


Już jakiś czas temu przedstawialiśmy tezę, że w panujących realiach nie ma sensu ścigać się z klubami włoskimi i tureckimi, gdyż jest to z przyczyn ekonomicznych zwyczajnie niemożliwe. Pewnie raz na jakiś czas zdarzy się sytuacja, że któryś z naszych klubów pokona w jakimś meczu któregoś z potentatów, tak jak ostatnio zrobił to Developres, wygrywając z Eczaczibasi Stambuł, ale w kontekście samego dwumeczu, to zwycięstwo pod względem bezpośredniej rywalizacji niewiele znaczyło. Tym bardziej że rywal po zapewnieniu sobie celu nadrzędnego, czyli awansu do kolejnej rundy, kompletnie spuścił z tonu.


O sile tureckich i włoskich klubów decydują topowe siatkarki zarabiające setki tysięcy euro. Naszych klubów na nie zwyczajnie nie stać. Więcej, w niedalekiej przyszłości będzie coraz trudniej przekonać do gry w naszym kraju zawodniczki średniej klasy, bo południe Europy zaczyna im oferować porównywalne, a niekiedy, już teraz, lepsze warunki finansowe. O takich atrakcjach jak łagodna zima i słońce dwanaście miesięcy w roku nawet nie ma co wspominać, bo przy porównywalnych warunkach finansowych jest to jednak dość duży atut. Dlatego też, niemal ze stuprocentową pewnością można założyć, że mając do wyboru występy w Polsce lub na południu Europy na podobnych warunkach, siatkarki raczej wybiorą ten drugi wariant.


W ostatnim czasie mocno poprawiła się sytuacja finansowa klubów z Grecji i Portugalii, co otwiera całkiem ciekawe perspektywy wielu siatkarkom. A są jeszcze Niemcy, jest Francja i bardzo niedoceniana pod tym względem Rumunia.


Kolejnym problemem z utrzymaniem średniej klasy zawodniczek może być planowane powiększenie liczby drużyn uczestniczących w rozgrywkach zawodowej ligi w Stanach Zjednoczonych. I o tym też mówi się coraz głośniej. Konkretnie chodzi o 4 drużyny, czyli przekładając to na czystą matematykę, będzie chodziło o dodatkowych 60 miejsc pracy w dobrych warunkach.


Następnym problemem polskich klubów zaczyna być ich niewypłacalność rozumiana przez brak terminowych wypłat - rzecz jasna nie dotyczy to wszystkich, ale globalnie jest to duży kłopot. Nawet jeśli chodzi o pojedyncze czy sporadyczne przypadki. Rozwiązywanie kontraktów za porozumieniem stron z tego tytułu niestety nie sprzyja potencjalnym nowym współpracom, bo w świat idzie prosty przekaz, że "w Polsce nie płacą". I to kolejny argument za tym, że mając oferowane podobne warunki lub nawet nieco gorsze, lepiej postawić na miejsce, gdzie zawodniczka będzie miała większy komfort codziennego życia.


I jeszcze jedna rzecz dotycząca rozwoju, ale samych siatkarek i siatkarzy, bo rzecz dotyczy też ligi męskiej, nie tylko żeńskiej i to od dawna, bo to nie jest problem tego sezonu. Dla zawodników i zawodniczek, których kluby nie awansowały do play-off i którzy nie otrzymają powołań do reprezentacji, przerwa w grze potrwa ponad... pół roku, bo kolejny sezon wystartuje przecież w październiku. Jak zagospodarować ten czas, aby podnieść swój poziom sportowy?

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie