Semirunnij wyznał, jak się czuje w Polsce. "Większość ludzi darzy mnie szacunkiem"
Władimir Semirunnij wyznał, że czuje się w Polsce bardzo dobrze. Nie ma mowy o żadnych przytykach ze strony kibiców. - Osobiście żadnego hejtu nie doznałem - przekazał w programie Polsat Sport Talk.

Ostatnie miesiące to wyjątkowo udany okres dla Władimira Semirunnija. Najpierw zdobył srebrny medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 w biegu na 10 km, a potem sięgnął po brąz w wieloboju na mistrzostwach świata.
ZOBACZ TAKŻE: Kacper Tomasiak zabrał głos po upadku! Jak czuje się Polak?
Polskie obywatelstwo uzyskał w sierpniu ubiegłego roku, choć proces zmiany barw rozpoczął się dwa lata wcześniej, około półtora roku po inwazji Rosji na Ukrainę.
- Osobiście żadnego hejtu nie doznałem - przyznał Semirunnij w rozmowie z Marcinem Lepą. - Zawsze jest krytyka, ale mogę powiedzieć, że tak (zostałem ciepło przyjęty w Polsce - przyp. red.), personalnie nie dostaję żadnych przytyków. Czasem coś pojawia się pod wywiadami, ale większość ludzi darzy mnie szacunkiem - tłumaczył.
Semirunnij nie ukrywa, że chce spopularyzować łyżwiarstwo szybkie, nie tylko w Polsce, ale również w Rosji.
- Nie jestem politykiem, jestem sportowcem. Chcę dać przykład chłopakom z Rosji, jak można trenować i co trzeba zrobić, by osiągnąć taki sukces - przekazał.
Wicemistrz olimpijski podkreślił, że wciąż utrzymuje kontrakt z byłymi kolegami z kadry.
- Tak, ze wszystkimi jestem w kontakcie. Po zdobyciu medalu na igrzyskach od razu zadzwoniłem do rodziców, a później do dwóch kolegów. Jeden nie odebrał, bo już spał. Inny, wicemistrz olimpijski w drużynie, on odebrał. Był pierwszym, który okazał mi taką wyrozumiałość (kiedy zmieniałem obywatelstwo - przyp. red.). Nigdy nie masz pewności, że to wyjdzie, ja po prostu w to wierzyłem - podsumował.



