Stanowcza deklaracja tuż po MŚ. "Nie możemy spocząć na laurach"
- Czasu do Los Angeles jest bardzo mało. Nie możemy spocząć na laurach, bo lekkoatletyka wymaga reformy. Wciąż jest wiele do zrobienia - powiedział Sebastian Chmara, prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Przed kamerą Polsatu Sport podsumował on zakończone już Halowe Mistrzostwa Świata w Toruniu.

Polacy podczas trzydniowego czempionatu w Toruniu cztery razy stanęli na podium. Jakub Szymański wygrał bieg na 60 m ppł, a Pia Skrzyszowska była trzecia w tej konkurencji. Z kolei Natalia Bukowiecka wywalczyła srebro w biegu na 400 m. Natomiast Kajetan Duszyński, Anna Gryc, Marcin Karolewski i Justyna Święty-Ersetic zajęli trzecie miejsce w sztafecie mieszanej 4x400 m.
ZOBACZ TAKŻE: Niszczenie marzeń czy troska o poziom sportowy? Burza po słowach lekkoatletki
- Gdyby przed mistrzostwami ktoś powiedział mi, że zdobędziemy cztery medale, w tym jeden złoty, wziąłbym to w ciemno. W trakcie zawodów apetety jednak mocno wzrosły i mam pewien niedosyt związany przede wszystkim ze startami w konkurencjach skocznościowych - powiedział Chmara.
Zawody w Toruniu zebrały znakomite opinie od sportowców, obserwatorów i kibiców. Wszyscy docenili wysoki poziom organizacyjny.
- Po raz kolejny potwierdziliśmy, że potrafimy przeprowadzić tego typu imprezy na najwyższym światowym poziomie - podkreślił prezes PZLA.
Choć w federacji panuje zadowolenie, jej sternik zapowiedział, że nie ma mowy o rozprężeniu.
- Czasu do Los Angeles jest bardzo mało. Nie możemy spocząć na laurach, bo lekkoatletyka wymaga reformy. Wciąż jest wiele do zrobienia - przyznał.
Cała rozmowa z Sebastianem Chmarą w załączonym materiale wideo.



