Oficjalnie! Wiemy, kiedy trener poprowadzi skoczków po raz ostatni

Zimowe

Kończącymi sezon konkursami Pucharu Świata w Planicy trener Stefan Horngacher pożegna się z niemiecką kadrą skoczków narciarskich, ale nie z dyscypliną. - To wciąż moja wielka pasja - przyznał Austriak, który wcześniej z sukcesami prowadził Polaków. Jego następcą może zostać Grzegorz Sobczyk.

Dwóch mężczyzn w strojach narciarskich, jeden z nich trzyma szklaną kulę, obaj uśmiechnięci.
fot. PAP
Stefan Horngacher i Kamil Stoch

Horngacher przez siedem lat był najważniejszym człowiekiem w niemieckich skokach narciarskich. Sukcesów nie brakowało, podobnie jak głosów, że oczekiwania były nieco większe.

 

56-letni Austriak, który mieszka z rodziną w Titisee-Neustadt i jest miłośnikiem wypraw trekkingowych, grzybobrania oraz fanem rocka i zapalonym gitarzystą, podkreślił w rozmowie z agencją DPA, że ostatni sezon był "skomplikowany", a przed pożegnaniem z dotychczasową pracą czuje się "nieco dziwnie".

 

ZOBACZ TAKŻE: To już koniec. W weekend wielkie pożegnanie Kamila Stocha

 

Niemiecka kadra musiała stawić czoła rozczarowaniom, jakie przyniósł występy w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni czy mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie. Podopieczni Horngachera często odstawali od najlepszych w Pucharze Świata, ale wszelkie niepowodzenia powetowali sobie w igrzyskach olimpijskich, gdy Philipp Raimund wywalczył złoto w konkursie na skoczni normalnej, jako jedyny wygrywając z Kacprem Tomasiakiem.

 

Austriacki szkoleniowiec broni się przed wartościowaniem sukcesów.

 

- Zwycięstwo olimpijskie Raimunda w Predazzo jest równie ważne, jak brązowy medal Karla Geigera na igrzyskach w Pekinie czy tytuł Karla Geigera w mistrzostwach świata w lotach w 2020 roku. To wszystko niezapomniane i wyjątkowe chwile - zaznaczył Horngacher i podkreślił znaczenie pracy zespołowej, której później zbierano owoce.

 

W 2019 roku przejął funkcję trenera niemieckiej kadry po swoim rodaku Wernerze Schusterze. Był bardziej introwertyczny niż poprzednik. Jego spokój, analityczne podejście, a jednocześnie otwartość zostały dobrze przyjęte przez zawodników, choć jednocześnie potrafił ich publicznie skrytykować. Głośno było o jego konflikcie z Raimundem przed ubiegłorocznymi mistrzostwami świata w Trondheim. Zawodnik ostatecznie jednak przyznał, że jasne zasady ustalone przez szkoleniowca przyczyniły się też do jego rozwoju.

 

Jedyną, ale za to sporą rysą na wizerunku Horngachera jest nieprzełamana klątwa Turnieju Czterech Skoczni, w którym Niemcy - jako współorganizatorzy - czekają na triumf od 2002 roku.

 

- To od początku było naszym głównym celem. Wszyscy tego oczekiwali, ale niestety nie udało się sprostać tym oczekiwaniom. Mam nadzieję, że mojemu następcy się to uda. Szczerze mu tego życzę - przyznał.

 

Niemiecka federacja (DSV) nie ogłosiła jeszcze, kto będzie nowym trenerem. Ma to się wyjaśnić za kilka tygodni, a według agencji DPA wciąż możliwych jest kilka scenariuszy. Jednym z kandydatów jest Grzegorz Sobczyk, który był asystentem Austriaka, gdy ten prowadził biało-czerwonych, a ostatnio szkolił Władimira Zografskiego. Ale i w minionych miesiącach często ich drogi się przecinały, gdy Bułgarowi zdarzało się ćwiczyć z Niemcami.

 

- Władimir lepiej czuł się w większej grupie, a Stefan nie miał przed nami wielkich tajemnic – powiedział polski szkoleniowiec.

 

Według Horngachera niezależnie na kogo postawi federacja, Niemcy nie muszą się martwić o przyszłość w tej dyscyplinie.

 

- Jestem przekonany, że niemiecka reprezentacja w następnym sezonie ponownie będzie bardzo silna - wspomniał Austriak.

 

Na pewno będzie stanowić mieszankę doświadczenia z młodością, bo trzon nadal będą stanowić Raimund (25 lat), Andreas Wellinger (30), Geiger (33) czy Pius Paschke (35).

 

- Młodzi zawodnicy muszą być stopniowo wprowadzani, ale nie są jeszcze w stanie rywalizować na najwyższym poziomie – ocenił Austriak.

 

Kończy on przygodę z niemiecką kadrą, ale nie zamierza zrywać ze skokami.

 

- Zdecydowanie pozostanę zaangażowany w tę dyscyplinę, bo to wciąż moja wielka pasja. Jest kilka możliwości, ale ważne, żebym mógł częściej przebywać w domu. Z drugiej strony mam zbyt wiele hobby, a za mało czasu, więc ten problem zapewne rozwiążę tylko częściowo - podsumował.

 

Horngacher z reprezentacją Polski pracował w latach 2016-19. Pod jego wodzą biało-czerwoni m.in. zdobyli dwa medale w igrzyskach w Pjongczangu - indywidualnie złoto Kamil Stoch, a brązowy drużynowo, a ponadto po raz pierwszy zostali też w zespole mistrzami świata. W sezonie 2017/18 Stoch sięgnął po Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej PŚ, a konkurs MŚ na obiekcie normalnym w Seefeld zakończył się dubletem - wygrał Kubacki, a Stoch był drugi.

KP, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie