Odważne słowa byłego selekcjonera po wymęczonym 2:1 z Albanią. Ostrzeżenie dla Szwedów

- To trudne 2:1 na pewno zbudowało zespół. Oni już wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Wiedzą, jakie błędy popełnili i wiedzą, jak się wyciąga z 0:1 na 2:1. To wszystko się przyda w meczu ze Szwecją. My jesteśmy faworytem tego spotkania – rzuca były selekcjoner Jerzy Engel.

Trzej piłkarze reprezentacji Polski w białych strojach świętują na boisku.
fot. PAP
Jerzy Engel ocenił grę reprezentacji Polski w meczu z Albanią

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Co można powiedzieć po takim meczu? Cieszyć się z wyniku, a na resztę spuścić zasłonę milczenia?

 

Jerzy Engel, były selekcjoner reprezentacji: Jasne, że trzeba się cieszyć. I nie tylko z wyniku.

 

Przyznam jednak, że jak myślę o tym spotkaniu, to wciąż dudnią mi w głowie słowa trenera Jana Urbana wypowiedziane przed meczem, czyli że może być "kaszana", byle tylko wygrać.

 

To nie była żadna "kaszana", to był trudny mecz. Wiedzieliśmy, że taki będzie. Ja bym powiedział, że to było spotkanie z gatunku tych zadaniowych. Chodziło o to, żeby wygrać. Nieważne jak, byle wygrać. Czułem, że będzie ciasno, na styku, że jedni lub drudzy wygrają jedną bramką.

 

Początek zwiastował, że zmieciemy Albańczyków, ale im dalej w las, tym było gorzej.

 

Dlatego, że oni się obudzili i z minuty na minutę grali coraz lepiej. Opanowali boisko, zdobyli bramkę i postawili nas w takiej sytuacji, że musieliśmy się ogarnąć. I to zrobiliśmy.

 

Dlaczego jednak doszło do takiej sytuacji? Co zrobiliśmy źle?

 

Popełnialiśmy błędy. Ja wciąż tłumaczę, że granie trójką w obronie wymaga tego, że trzeba mieć na tej pozycji trzech liderów, którzy dają sobie radę. My sobie nie dajemy rady. Jak coś dzieje się nie tak, to przechodzimy na granie czwórką i tak było w tym meczu. I choć Skóraś grał na lewej obronie słabo, to na pewno nasza defensywa wyglądała wtedy lepiej niż wtedy, gdy graliśmy trójką.

 

Trener Urban, obejmując kadrę, mówił o grze czwórką obrońców, ale z Holandią zagrał trójką, wyszło nieźle i teraz się tego trzyma.

 

Trener Urban był pod olbrzymią presją, kiedy obejmował kadrę. Nie chciał za wiele zmieniać. Dostał coś po poprzedniku i tego się trzymał, bo rewolucja nigdy nie jest dobra. Ja widzę, że trener Urban powoli ustawia ten zespół na swoją modłę, ale to jest proces, który wymaga czasu.

 

Chce pan powiedzieć, że trener nie chce za bardzo mieszać w głowach zawodnikom, których poprzednicy przyzwyczaili do grania trójką z tyłu?

 

Nie wiem. Natomiast wiem, że błędy biorą się z tego, że naszych obrońców jest za mało. Jeden drugiemu nie może pomóc. Mieliśmy takie sytuacje, że przeciwnik jechał od środka boiska dwóch na jednego i już to pokazuje, że my w tym graniu na trzech obrońców źle się czujemy. Z lepszym przeciwnikiem mielibyśmy duże kłopoty.

 

Z lepszym, czyli ze Szwecją?

 

Nie wiem, czy Szwecja jest lepsza od Albanii. Na pewno lepiej poukładana i ma pojedynczych graczy o wyższej klasie. Weźmy Gyokeresa, strzelca trzech goli w meczu z Ukrainą. U Albańczyków takich liderem był Shehu, który gra w Widzewie. Shehu to nie jest jednak ten poziom, który mógłby nas zaskoczyć. My przecież mamy Zielińskiego i Szymańskiego, a więc graczy z wyższej półki.

 

Mamy, ale przez połowę meczu nie było tego widać.

 

Albańczycy to nie są gapy, ani przypadkowi gracze. Jak na początku zobaczyli 50 tysięcy na trybunach, jak zobaczyli kartoniadę, to byli lekko stremowani, to ich przybiło. Także dlatego ten początek był dla nas taki znakomity. I szkoda, że nie zdobyliśmy wtedy bramki, bo mając taką przewagę, powinniśmy byli to zrobić. Jak się tego nie robi, to zawsze przeciwnik dochodzi do siebie i tak było w tym meczu.

 

Przeciwstawili nam siłę fizyczną i to wystarczyło.

 

Jednak siła fizyczna, to dobry atut. Do tego Albańczycy są nieźle technicznie, fajnie radzili sobie w tłoku i pomogliśmy im tym błędem Bednarka. Szczęście, że przy kolejnych błędach w obronie świetnie zachował się Grabara.

 

Jak pan ocenia występy Rózgi i Pietuszewskiego oraz decyzję trenera, że ten pierwszy zagra od początku. Przez media już przetacza się dyskusja, że Rózga to "synek trenera", że to był błąd.

 

Skoro wygraliśmy mecz, to odpowiedź może być jedna: wszystkie decyzje były prawidłowe. Łatwiej się gra młodemu zawodnikowi, jak wchodzi na podmęczonego rywala i dostaje okazję swobodnego poruszania się po boisku. Tu tak było i Pietuszewski to wykorzystał. Jednak Rózgę też oceniam pozytywnie. On miał kłopot taki, że brakowało mu wsparcia Casha. Jakby je dostał, to na pewno zagrałby lepiej. Bo tak był zostawiony samemu sobie, a nie jest łatwo wskoczyć z poziomu klubowego na ten reprezentacyjnym.

 

Dobrze, że selekcjoner szuka.

 

Są kontuzje, kartki, więc życie zmusza selekcjonera do poszukiwań. Zawsze trzeba być gotowym.

 

Kolejny plus jest taki, że Lewandowski z Zielińskim pokazali, że ta reprezentacja może na nich liczyć w trudnych momentach.

 

Tak było zawsze. Ci najlepsi brali ciężar w tych trudnych momentach. Lewandowski swoim golem dał fantastyczny impuls, a to była trudna do strzelenia bramka i tylko taki piłkarz, jak on mógł to zrobić. Gol Zielińskiego też był świetny. Poza nimi pochwaliłbym Szymańskiego. To był pracuś środka pola, który asystował przy bramkach. Szymański to kolejny ważny gracz tej reprezentacji. Czwartym okazał się Grabara, który przejął pałeczkę po tych najlepszych. Nigdy nie mieliśmy problemów na tej pozycji. Grabara w odpowiednim momencie, wtedy kiedy był potrzebny, pomógł drużynie.

 

A mógł zrobić coś więcej przy straconym golu?

 

Nic więcej nie mógł zrobić. Wyszedł, żeby wspomóc Bednarka. Nie mógł przewidzieć, że ten przypadkowo zagra piłkę do tyłu.

 

O ile lepiej musimy zagrać, żeby pokonać we wtorek Szwedów?

 

Jakby była Ukraina, to też byłoby trudno, więc chyba bym tego nie rozpatrywał w takich kategoriach. Jedno jest pewne, to my będziemy faworytami tego meczu. To my byliśmy niedawno w Dywizji A, to my mamy zawodników, o których Europa mówi, że to fantastyczni gracze. Jest Lewandowski, Zieliński, jest trójka z Porto, a już nie wspomnę o innych. Dlatego to Szwedzi muszą się nas obawiać. Na papierze jesteśmy lepsi i teraz trzeba tylko zastanowić nad tym, jak to rozegrać.

 

Selekcjoner pewnie już to zrobił.

 

Myślę, że na długo przed tymi barażami trener Urban rozegrał na sucho te trzy mecze, bo przecież musiał założyć, że na Ukrainę też możemy wpaść. Dlatego uważam, że jesteśmy gotowi. Teraz trzeba jeszcze tylko sprawdzić, jak wyglądają piłkarze. Nie wiadomo, co z Kamińskim, który schodził, trzymając się za łydkę. Dojdzie jednak Zalewski, który pauzował teraz za kartki.

 

Na pewno mamy czym straszyć, ale łatwo nie będzie.

 

Będzie nerwowo, jak z Albanią, bo to są takie mecze. I pewnie znów jedna bramka zdecyduje. Tym, co mnie nastawia optymistycznie, jest to nasze wygrane spotkanie. Można było się go obawiać, bo kadrowicze zjechali po dłuższej przerwie. Nie było wiadomo, jak się zaprezentują. Dali jednak sobie i kibicom satysfakcję. To trudne 2:1 na pewno zbudowało zespół. Oni już wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Wiedzą, jakie błędy popełnili i wiedzą, jak się wyciąga z 0:1 na 2:1. To wszystko się przyda. Psychologicznie mamy mocne atuty w garści.

Przejdź na Polsatsport.pl
Czy polscy piłkarze zagrają na MŚ 2026?
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Turcja - Rumunia. Skrót meczu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie