Bednarek szczerze po meczu. "Sami widzieliście, co się działo. Sędzia..."
Polska nie zagra na tegorocznych mistrzostwach świata w Meksyku, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Biało-Czerwoni przegrali decydujący mecz o awans na wyjeździe ze Szwecją 2:3. Sporo kontrowersji budzą niektóre decyzje sędziowskie, które miały realny wpływ na końcowy wynik. Wymownie w tej kwestii wypowiedział się defensor naszej kadry, Jan Bednarek.

Polacy nie ustrzegli się błędów, które miały katastrofalne skutki, ale i sędziowie nie mieli swojego najlepszego dnia. Kilka ich decyzji było co najmniej kontrowersyjnych, a po jednej z nich nasz zespół stracił bramkę z rzutu wolnego.
- Sami widzieliście, co się działo. Wydaje mi się, że parę decyzji mogło być innych, ale teraz tego nie zmienimy. Wydaje mi się, że ten rzut karny na "Kamyku" (Jakub Kamiński - przyp. red.) mógł być. Innym razem sędzia liniowy daje aut, a główny daje faul. To jest piłka i tak jak po naszej stronie to jest gra błędów, tak wydaje mi się, że sędzia mógł podjąć decyzje w obie strony. Niestety, nie podjął w naszą - przyznał Bednarek w rozmowie z dziennikarzami.
Polacy zagrali bardzo dobre spotkanie w ofensywie, prawdopodobnie najlepsze od dłuższego czasu. Widać było jakość, organizację, pomysł, swobodę w ataku pozycyjnym. Motorami napędowymi byli Nicola Zalewski, Piotr Zieliński, Sebastian Szymański oraz Jakub Kamiński.
- Mamy zawodników, którzy potrafią grać w piłkę, którzy potrafią kreować sytuacje. Wydaje mi się, że pod tym względem to był nasz najlepszy mecz. Mieliśmy dogodne sytuacje, w których bramkarz bardzo dobrze bronił albo brakowało bardzo niewiele. Jako drużyna idziemy do przodu, rozwijamy się, ale musimy poprawić to, abyśmy w kluczowych momentach lepiej bronili i byli skuteczniejsi z przodu. Taka bezwzględność w obu polach karnych jest kluczowa - zaznaczył obrońca FC Porto.
ZOBACZ TAKŻE: Oni nie mają już wątpliwości ws. przyszłości Lewandowskiego. "Polska płacze"
Co zrozumiałe, po końcowym gwizdku atmosfera w szatni naszej kadry była grobowa. Niewykluczone, że mecz w Sztokholmie był ostatnim w reprezentacji dla Roberta Lewandowskiego.
- Przemawiał prezes i trener. "Lewy" nie musiał nic dodawać. Wszystko zostało powiedziane. Na pewno był smutny i rozczarowany, tak jak my. Wiemy jak ważny był to mecz dla nas wszystkich - całego narodu. Bardzo nam zależało, ale to jest piłka nożna i ktoś musiał wygrać, a ktoś przegrać. Trzeba się zreflektować i poprawić to, co nie funkcjonowało najlepiej. Mam nadzieję, że ta reprezentacja tylko będzie rosła tak jak do tej pory - skwitował Bednarek.
Licznik reprezentacji Polski zatrzymał się na dziewięciu mundialach. Nasi piłkarze nie zagrają na najważniejszej piłkarskiej imprezie świata pierwszy raz od 2014 roku. Kolejna szansa to turniej w 2030 roku, którego gospodarzem będą Hiszpania, Maroko i Portugalia, a trzy pierwsze mecze zostaną zorganizowane w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju ze względu na stulecie mistrzostw.

Wypowiedzi Jana Bednarka w załączonym materiale wideo.
Przejdź na Polsatsport.pl

