Tak trener Szwedów wypowiedział się o Polakach. Nie miał wątpliwości
- Polska drużyna była naprawdę dobra, to było fantastyczne piłkarskie widowisko – powiedział po meczu brytyjski trener reprezentacji Szwecji Graham Potter po wygranej 3:2 w Sztokholmie, która jego ekipie dała awans do mistrzostw świata.

– Wygraliśmy dwa mecze nie dlatego, że byliśmy najlepszą drużyną, ale dlatego, że byliśmy zjednoczeni – powiedział Potter na konferencji prasowej na stadionie Strawberry Arena.
ZOBACZ TAKŻE: Czy to był jego ostatni mecz? Niesamowite liczby Lewandowskiego w reprezentacji
Pytany o wrażenia w trakcie meczu, odpowiedział, że "bardzo rzadko zdarza się, aby wejść na stadion i poczuć coś takiego".
– A tak właśnie było teraz. Jestem więc zaszczycony, że mogłem być częścią tego wydarzenia – powiedział.
Dodał, że miał szczęście już dużo doświadczyć w swojej karierze, ale...
– Przeżyłem kilka niesamowitych wieczorów, ale ten wydaje się czymś więcej. Trudno to ująć w słowa – tłumaczył. Przyznał, że po 3:2 dla Szwecji poczuł się, „jakby był poza ciałem”.
Pytany o buczenie szwedzkich kibiców przy polskim hymnie narodowym, odpowiedział, że "nie odebrał tego, jako czegoś wrogiego".
– Wieczór był bardzo emocjonalny. Kibice obu krajów wspierali swoje drużyny, ja miałem szacunek do Szwecji, jak i Polski – podkreślił.
Potter przyznał jedynie, że piłka nożna sprawia czasem, że "człowiek nie zachowuje się idealnie".
Dopytywany o mistrzostwa świata w USA, Meksyku i Kanadzie, nie chciał odpowiedzieć na co liczy.
– Jestem trenerem reprezentacji Szwecji dopiero od czterech meczów, dajcie mi szansę – uciął krótko.
Przejdź na Polsatsport.pl
