Kadra na Szwecję ogłoszona. Kogo brakuje, kto dostanie szansę?
Trener reprezentacji Polski w rugby Kamil Bobryk ogłosił 31-osobowy skład, który od 6 kwietnia w Cetniewie będzie przygotowywał się do starcia ze Szwecją. Biało-czerwoni stoją przed szansą awansu do Rugby Europe Championship. Decydujący mecz 11 kwietnia w Gdyni. Transmisja w Polsacie Sport 2.

Meczem ze Szwecją kadra prowadzona przez jej niedawnego, wieloletniego kapitana, mieszkającego i pracującego na co dzień jako szkoleniowiec we Francji Kamila Bobryka (we współpracy z innym byłym kadrowiczem Tomaszem Stępniem) kończy dwuletnią batalię o powrót na najwyższy poziom rozgrywek reprezentacyjnych w Europie.
Rugby Europe Championship – bo tak się nazywa miejsce, gdzie od jesieni, a raczej zimy chcemy znów rywalizować, to nominalnie drugi poziom w Europie, ale na ten najwyższy, czyli do turnieju o Puchar Sześciu Narodów, awansować się nie da. Zmagania Francji, Irlandii, Szkocji, Włoch i Walii mają zamkniętą formułę. I choć od lat mówi się, by dopuścić do awansów i spadków, działacze z tych sześciu krajów nie chcą o tym słyszeć. Z oczywistych powodów. Do zarobienia są setki milionów euro z praw telewizyjnych i biletów.
Po co nam awans?
W Rugby Europe Championship nie ma ani wielkich pieniędzy, ani setek tysięcy kibiców na trybunach, ale poziom z roku na rok się podnosi i wyrównuje. W niedawnym marcowym finale Portugalia – pierwszy raz od wielu lat - pokonała seryjnego mistrza Gruzję, co wywołało euforię wśród portugalskich kibiców.
Polska historycznie wiele razy rywalizowała na tym poziomie, ale to było dawno. Rozgrywki nazywały się inaczej, w Polsce panował komunizm, zawodnicy mogli liczyć na państwowe stypendia, najlepsi grali we Francji, a trenerem przez kilkanaście lat był jeden człowiek Ryszard Wiejski z Łodzi.
Po upadku komunizmu mieliśmy kilka przebłysków. A to pokonaliśmy Hiszpanów (trzecia drużyna ostatniego sezonu), a to dwa razy ograliśmy Gruzinów. Obie te ekipy, podobnie jak Portugalia (z którą nie tak dawno toczyliśmy bardzo wyrównane boje) są dziś poza zasięgiem Biało-czerwonych. Mecze z tymi rosnącymi ciągle w siłę drużynami na pewno będą dla Polski bolesnymi zderzeniami z rzeczywistością. Po co zatem pchamy się do góry, na poziom, z którego spadliśmy dwa lata temu, przegrywając wszystkie mecze?
- Bo tylko grając z silniejszymi mamy szansę na rozwój – mówi Kamil Bobryk, który pamięta jako kapitan reprezentacji zwycięstwa choćby nad Belgią, Niemcami, Szwajcarią czy Holandią, które w ostatnim sezonie rywalizowały w grupie Championship. Niemcy wprawdzie spadli do grupy Trophy i to my mamy szansę zająć ich miejsce, ale Belgowie, Holendrzy i Szwajcarzy dalej tam są.
- Od tych najsilniejszych możemy się uczyć. W rugby to jedyna ścieżka rozwoju. Ci, którzy zrozumieli to przed nami, jak choćby Portugalia, dziś biją się z Gruzją, wygrywają i mają zapewniony awans na Puchar Świata w 2027 roku. My na dziś jeszcze tak wysoko mierzyć nie będziemy, ale z Belgią, Szwajcarią, czy Holandią musimy walczyć. Ale by to się w ogóle mogło wydarzyć musimy 11 kwietnia pokonać Szwecję. Wtedy będziemy pewni awansu – dodaje Bobryk.
Polska czy Czechy. A może jednak Szwecja?
Polska do tej pory ma na koncie 38 punktów, osiem zwycięstw i jedną porażkę. Przegraliśmy tylko z Czechami – 30:32 w listopadzie zeszłego roku w Gdyni. I to Czesi (druga lokata, 34 punkty) są naszymi najgroźniejszymi rywalami. Mają o jedną porażkę więcej, bo w pierwszym roku rywalizacji ulegli Szwedom 16:22 i nam w Pradze 15:22.
Przez drugą, rewanżową rundę rozgrywek idą jednak jak burza. Ich młoda, szybka drużyna błyskawicznie się rozwija, procentuje udział czeskiej ekipy Bohemia Warriors Praga w klubowych rozgrywkach europejskich Super Cup (Polska póki co nie została do nich zaproszona). W ostatniej kolejce, też 11 kwietnia, Czesi zmierzą się na wyjeździe z Danią i będą faworytami. Jeśli wygrają, wyprzedzą Polskę w tabeli i to oni awansują.
Oczywiście tylko wtedy, gdy Polska swój mecz przegra. Wychodząc na boisko w Gdyni o godzinie 20.00 Biało-czerwoni będą znali wynik czeskiego meczu. W starciu ze Szwecją (trzecie miejsce, 29 punktów, jeden mecz mniej) Polska będzie faworytem, ale rywali nie można lekceważyć. Jeśli w sobotę 4 kwietnia pokonają Danię, będą mieli, tak jak i my, realną szansę awansu. Im potrzebne będzie zwycięstwo, nam wystarczy remis, ale na pewno nie będziemy w Gdyni grali na remis, który w rugby jest bardzo rzadkim zjawiskiem.
Kadra na Szwecję
- Powołałem wszystkich, którzy byli zdolni do gry. Z powodu kontuzji wypadł Michał Mirosz, Daniel Gdula i chyba Jonathan O’Neill. Jest wprawdzie na liście powołanych na zgrupowanie w Cetniewie, ale mam informację, że po ostatnim meczu ligowym doznał urazu i raczej nie będzie w stanie zagrać ze Szwecją – mówi Bobryk.
W jego kadrze jest 31 nazwisk. Meczowy protokół ma 23 miejsca. Ośmiu zawodników więc jeszcze odpadnie. W kadrze są zarówno bardzo doświadczeni zawodnicy – jak kończący karierę reprezentacyjną tym meczem Piotr Zeszutek i Wojciech Piotrowicz, jak i potencjalni debiutanci. Wśród tych nowych nazwisk są przede wszystkim młodzi polscy lub polskiego pochodzenia zawodnicy zza granicy. Ciekawość wzbudza choćby mieszkający w USA Jan Chojnacki, który może zadebiutować na pozycji obrońcy.
Międzynarodowe przepisy dotyczące gry w reprezentacji są dość liberalne. Można zagrać dla kraju, którego nie jest się obywatelem jeśli ma się dziadka lub rodzica pochodzącego z tego kraju. Drugą ścieżką jest mieszkania i gra w nowym kraju przez pełne pięć kolejnych lat. Z obu ścieżek nasza kadra korzysta od lat.
Ścieżka francuska, brytyjska, a teraz jaka?
Najpierw była ścieżka francuska, którą preferował mieszkający i pracujący we Francji Tomasz Putra. Potem był powrót do Polaków za czasów Marka Płonki. Walijczyk Chris Hitt, z którym awansowaliśmy na poziom Championship (a raczej nas do niego zaproszono, po rozszerzeniu rozgrywek z sześciu do ośmiu drużyn) szukał nowych zawodników na Wyspach Brytyjskich.
Kamil Bobryk razem z Tomaszem Stępniem szukają gdzie się da. We Francji, na Wyspach, ale też na innych kontynentach. Mogą też liczyć na coraz szerszą grupę zawodników, którzy są w Polsce od lat i chcą grać dla Polski, choć pochodzą z innych krajów.
Należy do nich Tongijczyk Vaha Halaifonua, dziś bez dwóch zdań największa gwiazda ligi, pochodzący z RPA Bercho Botha, który swój debiut zaliczył w zeszłym roku i również pochodzący z Południowej Afryki Andre Meyer, który od pięciu lat gra i mieszka w Sochaczewie i będzie miał duże szanse zadebiutowania w biało-czerwonych barwach podczas meczu ze Szwecją.
- Jestem tym zaszczycony i mocno podekscytowany. Zgrupowanie zaczyna się szóstego kwietnia i już nie mogę się do czekać wyjazdu. Jeśli dane mi będzie wyjść na boisko z orzełkiem na piersi będą bardzo dumny. Polska to dziś moja druga ojczyzna. Mieszkam już tutaj pięć lat, gram w rugby. Tu niebawem urodzi się moja córka – mówił niedawno w wywiadzie dla klubowych mediów Orkana Meyer.
Czy wyjście w podstawowej XV? Ogłoszenie składu na mecz w piątek 10 kwietnia. Mecz Polska – Szwecja dzień później. Początek transmisji w Polsacie Sport 2 o godz. 19.45
Kadra Polska na mecz ze Szwecją
Młyn
I linia
Zenon Szwagrzak, 11713, Melrose RC (Szkocja)
Jakub Wojtkowicz, RFC Sligo (Irlandia)
Jakub Burek, 6769, MKS Ogniwo Sopot
Quentin Cieśliński, Stade Metropolitain Villeurbanne (Francja)
Sylwester Gąska, 6083, MKS Ogniwo Sopot
Peet Vorster, 10854, RzKS Juvenia Kraków
Dominik Mohyła, 8129, RC Arka Gdynia
Wiktor Wilczuk, 8349, Bruff RFC (Irlandia)
Młyn. II-III linia
Bercho Botha (Pogoń Awenta Siedlce)
Marko Hayes (RC Massy Essonne – Francja) – debiutant
Vaha Halaifonua (Pogoń)
Mateusz Bartoszek (RC Bassin d'Arcachon - Francja)
Jakub Małecki (WizjaMed Grot Budowlani Łódź)
Jan Mroziński (Energa Ogniwo Sopot)
Adam Piotrowski (Ogniwo)
Thomas Toevalu Leszka (Marmandaise Rugby - Francja)
Andre Meyer (ORLEN Orkan Sochaczew) debiutant
Piotr Zeszutek (Ogniwo)
Piotr Wiśniewski (Pogoń)
Atak
Jędrzej Nowicki (Pogoń)
Mateusz Plichta (Ogniwo)
Wojciech Piotrowicz (Ogniwo)
Łukasz Korneć (Pogoń)
Nicolas Saborit-Zajdow (CO Berre XV - Francja)
Jan Chojnacki (Arkansas State University RC Jonesboro - USA) – debiutant
Kacper Wróbel (Orkan)
Jonathan O'Neill (Orkan)
Patryk Reksulak (Pogoń)
Johan Janiec (Stade Bordelais - Francja) – debiutant
Daniel Tomanek (Tunbridge Wells Rugby FC - Anglia)
Paweł Bartoszewicz-Malicki (ASUB Waterloo - Belgia)

