Kontrowersje w meczu Barcelony. Sędzia wszystko wyjaśnił
W sobotni wieczór FC Barcelona pokonała 2:1 Atletico Madryt w 30. kolejce LaLiga. Spore kontrowersje wywołała jednak sytuacja z udziałem defensora "Dumy Katalonii" Gerarda Martina. Hiszpan początkowo obejrzał czerwoną kartkę, jednak ta po analizie VAR została anulowana.

ZOBACZ TAKŻE: Gol Lewandowskiego, a potem takie słowa Flicka. "Jeszcze za wcześnie"
Mecz przebiegał w nerwowej atmosferze. W doliczonym czasie pierwszej połowy czerwoną kartkę obejrzał pomocnik Atletico Nicolas Gonzalez. Łącznie natomiast sędzia spotkania pokazał aż 10 żółtych kartoników.
Bilans mógł być jeszcze bardziej okazały. Już na początku drugiej części zmagań doszło do stykowej sytuacji między Gerardem Martinem a Thiago Almadą. Defensor Barcelony kopnął bowiem nogę rywala, jednak najpierw trafił w piłkę.
Początkowo Martin został ukarany czerwoną kartką. Następnie zajście było analizowane przez sędziów na wozie VAR, a końcowo potencjalny faul sprawdzał główny arbiter Mateu Busquets.
Ten ostatecznie złagodził karę dla Martina, którą sam wcześniej wymierzył. Jak argumentował swoją decyzję?
- Zawodnik Barcelony miał kontrolę nad piłką, zagrał ją, a potem nadepnął przeciwnika w naturalnej dynamice akcji. Anuluję czerwoną kartkę i pokażę żółtą - wytłumaczył w rozmowie z odpowiadającym za VAR Melero Lopezem, który wcześniej sugerował, że kontakt między Martinem a Almadą był naturalny.
Potencjalny czerwień dla Martina mógł znacznie wpłynąć na losy dalszej rywalizacji. Obrońca pozostał jednak na murawie i rozegrał pełne 90 minut.
Przejdź na Polsatsport.pl
