Niedokończona historia Jacka Magiery. Dał polskiej piłce coś, czego nie dali inni
Piątkowe informacje o śmierci Jacka Magiery są szokiem dla całej społeczności piłkarskiej w naszym kraju. Wspominamy kogoś, kto był dobrym piłkarzem, bardzo dobrym trenerem, ale przede wszystkim świetnym człowiekiem. Zostawił po sobie niedokończoną historię, która została brutalnie przerwana. Dał polskiemu futbolowi coś, czego nie dali inni - poczucie, że można osiągnąć sukces bez wulgarności.

Wraz z rozpoczęciem 1977 roku rozpoczęło się życie Jacka Magiery, który urodził się 1 stycznia w Częstochowie. Piłkarskie kroki stawiał w tamtejszym Rakowie, który w latach '90 występował przez kilka sezonów w Ekstraklasie.
Po udanym debiutanckim sezonie 1995/1996, w którym Magiera rozegrał 38 spotkań, strzelając osiem goli, przeniósł się do Legii Warszawa. W stolicy jeszcze nikt nie wiedział, że oto nadchodzi jedna z największych i najważniejszych postaci tego klubu w jego najnowszej historii. Częstochowianin był czołową postacią zespołu i w barwach "Wojskowych" grał aż do 2006 roku z krótkim okresem na wypożyczeniu w Widzewie Łódź. Dane było mu świętować dwa mistrzostwa Polski oraz Puchar i Superpuchar Polski.
Jego kariera piłkarska to tak naprawdę dwa kluby - Raków i Legia, chociaż buty na kołku zawiesił jako zawodnik Cracovii. Miał dopiero 29 lat, ale już wtedy mocno interesował się pracą trenera. Jego charakter, inteligencja i podejście do pracy skazywało go na ten kierunek.
Zaczynał jako asystent w reprezentacji Polski do lat 18, a potem przez wiele lat pełnił tę funkcję w Legii Warszawa, gdzie pracował u boku m.in. Jana Urbana, z którym po latach spotkał się w pierwszej reprezentacji.
Pierwszą poważną pracę w roli samodzielnego szkoleniowca otrzymał w Zagłębiu Sosnowiec w 2016 roku. Radził sobie na tyle znakomicie, że jeszcze w tym samym roku zgłosiła się po niego... Legia. Przyszedł w trudnym momencie, bo drużyna zawodziła na krajowym podwórku i zbierała frycowe w fazie grupowej Champions League. Magiera szybko odmienił losy zespołu, a okres ten do dzisiaj jest wspominany przy Łazienkowskiej jako jeden z najpiękniejszych nie tylko w ostatnich dekadach, ale nawet w całej historii klubu!
ZOBACZ TAKŻE: Świat polskiej piłki żegna Jacka Magierę
Niezbyt często przecież gra się z Realem Madryt, a jeszcze rzadziej unika się z nim porażki. A to potrafiła uczynić właśnie Legia pod wodzą Magiery. Pamiętny remis 3:3 z "Królewskimi" w Warszawie zapisał się w historii polskiej piłki klubowej. Remis tym cenniejszy, że na wagę późniejszego awansu do 1/16 finału Ligi Europy. Z kolei Real dowodzony przez Zinedine'a Zidane'a z Cristiano Ronaldo, Karimem Benzemą i Garethem Balem w składzie sięgnął kilka miesięcy później po triumf w Lidze Mistrzów.
"Wojskowi" cieszyli się natomiast z mistrzostwa Polski. Dzięki temu Magiera mógł się pochwalić zdobyciem tego tytułu jako piłkarz i trener warszawskiej drużyny. A to sprawiło, że już na zawsze stał się legendą Legii i ulubieńcem jej kibiców.
Nigdy nie było mu dane zagrać w pierwszej reprezentacji Polski, ale eksperci, kibice i dziennikarze zgodnie uważali, że prędzej czy później powinien dostać szansę pracy w kadrze w roli selekcjonera. Jego ostatnim sukcesem było wicemistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław w 2024 roku.
Jacka Magiery nie dało się nie lubić. Z nikim nie wojował, na nikogo się nie obrażał, zawsze był miły i uprzejmy. Słynął z opiekuńczego podejścia do piłkarzy. Szanował wszystkich i był przez wszystkich szanowany. W środowisku piłkarskim, to było coś unikatowego. I być może spośród wszystkich osiągnięć 49-latka, ten należy uznać za największy.
Przejdź na Polsatsport.pl
