Wielka kariera Pawła Zatorskiego. Zastąpił legendy, a potem sam nią został
Paweł Zatorski ogłosił, że kończy karierę w reprezentacji Polski. Zdążył w niej wystąpić w 276 meczach, zdobywając medale w każdej najważniejszej imprezie. Przez lata był ostoją kadry, w której zastąpił dwie inny legendy na tej pozycji - Krzysztofa Ignaczaka i Piotra Gacka. Teraz sam zasłużył na to miano.
Z pozycją libero w siatkówce jest trochę jak z bramkarzem z piłce nożnej lub ręcznej. Zawodnicy na tej pozycji grają często dłużej od swoich kolegów z pola, więc kibice mogli mieć nadzieję, że Zatorski jeszcze wielokrotnie pojawi się w kadrze, tym bardziej że w czerwcu tego roku skończy dopiero 36 lat. A to wciąż młody wiek jak na libero.
Sam zainteresowany postanowił jednak inaczej. Duży wpływ na to miały z pewnością decyzje personalne Nikoli Grbicia, który preferuje stawianie na młodzież, ale i zdrowie.
Ostatnio i tak nie grał w kadrze z tych dwóch wymienionych wyżej powodów, co jedynie ułatwiło decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Zwłaszcza, że Zatorski może czuć się spełniony, bo osiągnął z nią niemal wszystko.
W kadrze zadebiutował jako utalentowany nastolatek w 2009 roku. Był wówczas zawodnikiem AZS-u Częstochowa i miał za sobą debiutancki sezon w PlusLidze, ale i w Lidze Mistrzów, w której dotarł z "Akademikami" do ćwierćfinału. W składzie ówczesnej ekipy Radosława Panasa byli m.in. Andrzej Wrona, Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski i Zbigniew Bartman, z którymi niedługo później Zatorski święcił sukcesy w reprezentacji.
A pierwszym z nich był brązowy medal Ligi Światowej oraz mistrzostw Europy w 2011 roku. Do tego należy dodać srebro w Pucharze Świata. Zatorski przebijał się do kadry w momencie, kiedy pozycja libero była obsadzona dwoma znakomitymi zawodnikami. Mowa o Krzysztofie Ignaczaku i Piotrze Gacku, którzy przez lata rywalizowali ze sobą o miano tego pierwszego. Komukolwiek innemu ciężko było przebić się do zespołu. Wielu było jednak zgodnych, że ich godnym następcą będzie właśnie Zatorski.
ZOBACZ TAKŻE: Kiedy Tomasz Fornal zakończy karierę? Siatkarz wszystko zdradził
Pasmo sukcesów z Biało-Czerwonymi nie miało końca. Praktycznie z każdej imprezy udało się przywieźć medal. W 2012 roku Polska wygrała Ligę Światową, chociaż nie popisała się na igrzyskach olimpijskich w Londynie. W tamtym okresie wszyscy jednak żyli już tym, co miało nastąpić dwa lata później, czyli mundialem w naszym kraju.
Turniej w każdym aspekcie okazał się wyśmienity - organizacyjnie i kibicowsko, ale przede wszystkim sportowo. Polacy dowodzeni przez Stephane'a Antigę sięgnęli po upragnione złoto. Bez względu na dalsze sukcesy, Zatorski już wtedy zapisał się w historii jako członek tej kadry.
Ale nasz zespół nadal był głodny zwycięstw i cztery lata później, już za kadencji Vitala Heynena, obronił tytuł we Włoszech, oczywiście z Zatorskim w składzie. W kolejnych latach udało się wywalczyć brązowe i srebrne krążki Pucharu Świata, Ligi Narodów i mistrzostw Europy.
Złotym rokiem okazał się ten 2023, w którym nasi siatkarze z Zatorskim na pokładzie najpierw wygrali Ligę Narodów, a potem EuroVolley. Do pełni szczęścia brakowało już "tylko" sukcesu na igrzyskach olimpijskich, co w końcu miało nastąpić w Paryżu.
Od 2004 roku Polacy zawsze odpadali w ćwierćfinale najważniejszej imprezy czterolecia. Za ery Zatorskiego tak było w Londynie, Rio de Janeiro i Tokio. Klątwa została przełamana w 2024 roku, kiedy podopieczni Nikoli Grbicia wreszcie dostali się do strefy medalowej, a następnie do finału. Dopiero w nim ulegli Francji, co pozostawia pewien niedosyt, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy - srebro igrzysk to jak najbardziej olbrzymie osiągnięcie. Jego częścią jest Zatorski, który dzięki temu może pochwalić się wywalczeniem medali na wszystkich najważniejszych imprezach.




