Co się stanie, jeśli Lechia nie zdobędzie mistrzostwa Polski? – pytamy Rafała Wolskiego, który w pierwszym meczu rundy wiosennej pojawił się w wyjściowej jedenastce zespołu znad morza. – Nic się nie stanie… Nasz cel to gra w europejskich pucharach. Mistrzostwo będzie dodatkowym bonusem – przyznaje 24-letni pomocnik, który po raz pierwszy w karierze może wygrać ligę. Nie udało mu się to ani w barwach Legii Warszawa - z którą dwukrotnie zdobył Puchar Polski - ani Wisły Kraków. Tym razem tytuł wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Drużyna Lechii, wzmocniona Dušanem Kuciakiem, Gino van Kesselem i Arielem Borysiukiem, rozsiadła się w niedzielę w fotelu lidera LOTTO Ekstraklasy.

– Mamy w tej chwili najsilniejszą kadrę w całej stawce, obok Legii i Lecha Poznań. Widać, że działacze postanowili utrzymać zespół, dodając do niego jakość. Trener Nowak ma w kim wybierać. A mając takich piłkarzy, musimy walczyć o tytuły – deklaruje „Wolak”.

Powiew legijnej bryzy

W niedzielę w podstawowym składzie gdańszczan, poza Wolskim, wybiegli byli legioniści: Kuciak i Borysiuk (a także Jakub Wawrzyniak). – Grałem z każdym z nich. Dzięki temu rozumiemy się bardzo dobrze, nie musimy się zgrywać, nie ma problemu aklimatyzacji. I chociaż wszyscy dużo zawdzięczamy Legii, to dziś walczymy dla Lechii. Wiadomo, że na przykład ja, wychowany na Mazowszu na Legii właśnie, wciąż mam do niej sentyment. Ale jesteśmy profesjonalistami. Sentymenty są więc bez znaczenia – zapewnia Rafał, który przyznaje, iż… mógł wrócić na Łazienkowską. – Był pomysł, abym znów zagrał w Legii, było zapytanie, ale zabrakło konkretów. To było tuż po mojej grze w Wiśle. Na szczęście w końcu zgłosiła się Lechia, która dogadała się z Włochami. Kiedy dotarła do mnie ta informacja, ulżyło mi – wspomina były piłkarz włoskiej Fiorentiny.

Być jak kiedyś

Nad Bałtykiem Wolski otrzymał od trenera Piotra Nowaka zaufanie podobne do tego, jakim poprzednio obdarzali go Maciej Skorża i Dariusz Wdowczyk. Chłopak z Głowaczowa na murawie pojawiał się już dziewiętnastokrotnie (17 razy w podstawowym składzie!). – U trenera Nowaka łatwo nie ma… Biegania nie brakuje. Ale wszystko jest zbalansowane tak, żeby nas nie zajechać. Chyba nie było jeszcze treningu, po którym schodziłem do szatni na czworaka – śmieje się „Wolak” i porównuje polskiego szkoleniowca do Vincenzo Montelli. – U obecnego trenera Milanu zajęcia były lżejsze, ale mogło to wynikać z tego, że w Serie A nie ma przerwy zimowej i mają tam inny model przygotowań – tłumaczy.

Czterokrotny reprezentant Polski liczy, że dzięki dobrze przepracowanej przerwie zimowej czeka go najlepsza runda w karierze. Z pewnością chciałbym nawiązać do formy z jesieni 2011 roku, gdy w legijnej koszulce zachwycił ekspertów, dziennikarzy, kibiców, a także zachodnie kluby, które ustawiły się po niego w kolejce. – Mogłem grać w Bundeslidze, Ligue1, w Austrii. I wybrałem Fiorentinę. Ale nie żyję przeszłością. Teraz czuję, że wiosną może przyjść przełom. Mam jeszcze pewne braki, ale już teraz jest nieźle. A będzie jeszcze lepiej – deklaruje i zdradza, że wierzy w jeszcze jeden wyjazd na Zachód. – Bo stać mnie na to, aby się tam przebić. Ale najpierw chcę coś wygrać dla Lechii!