Mistrz olimpijski z 2012 roku nie został dopuszczony do startu w Rio, gdyż w jego organizmie wykryto niedozwolony nandrolon. Polak nie przyznał się do zażywania substancji.

 

Teraz Zieliński ma kolejne problemy. Michał Gniatowski – z zawodu prawnik, a na co dzień kibic pozwał sztangistę do sądu i zażądał przeprosin na łamach trzech gazet (Przeglądu Sportowego, Gazety Wyborczej i Faktu) oraz 6 tys. złotych na fundacje sportowe.

 

- Jako obywatel, kibic i podatnik mam prawo oczekiwać, że oglądając wydarzenia sportowe, które mają zasięg ogólnoświatowy, nie będę oszukiwany. Moje oczekiwania jako kibica i podatnika to rywalizacja fair play. Zieliński naruszył moją dumę narodową i poczucie patriotyzmu – powiedział w rozmowie z ”Wyborczą” prawnik.

 

Pierwsze spotkanie obu stron miało miejsce w marcu w Nakle nad Notecią. Wydawało się, że zawarta zostanie ugoda, ale do niej nie doszło. We wtorek Gniatowski i Zieliński znowu spotkają się w sądzie.