To, że Karolina Szostak lubi ścianki wiedziałam od dawna, blask fleszy, uwaga skupiona na niej i ta jedna idealna poza. Bomba - mamy to!  Ale to, że moja Szostak może polubić także wspinanie się po ściance niczym pająk, w średnio seksownej asekuracji i co tu dużo mówić - brzydkich butach, tego bym się po niej nie spodziewała. A tu proszę panna Karolina dzielnie wdrapała się na prawie całą ściankę wspinaczkową i po efekciarskim zjeździe na lince w dół, obiecała, że jej noga jeszcze tu kiedyś stanie. I ja jej wierzę, bo skoro ścianka stoi to jest nadzieja. Śmieję się, że ścianka stoi, bo  żeby Karolinę namówić na wejście na nią, posunęliśmy się z Marcinem -  trenerem ze „Stacji Grawitacja”  do pewnego małego podstępu. Tak małego , że może nie warto o nim opowiadać, powiem tylko tyle, że Szostak była święcie przekonana, że ścianka, którą prawie zdobyła dedykowana jest tylko osobom do 7 roku życia. Stąd te obawy, że mur nie wytrzyma, mur padnie!

 

Nic jednak nie drgnęło-  nawet jak poszłam jej śladami. I tak z całą pewnością siebie powiem, że na ściankę z Szostak jeszcze wrócimy.

 

Miłe dla ciała, mniej dla oka - co świetnie widać na filmie- były trampoliny. Z trampolinami jest tak, że człowiek sobie skacze,  jest mu miło i błogo i wyobraża sobie, że jest piłeczką, która z gracja odbija się od trampoliny i wysoko pędzi w górę. Ja nawet złapałam się  na tym, że myślałam o sobie jak o baletnicy, która robi w powietrzu szpagaty i piruety. Jak było naprawdę? Zupełnie odwrotnie. Ale co nie zmienia faktu, że skakanie na trampolinie jest nie tylko bardzo przyjemne,  ale też pożyteczne dla naszych mięśni. Następnego dnia obie czułyśmy w zadku, że trampoliny dały nam popalić.

 

Jednak nic, kompletnie nic nie dało nam tak w kość, jak park linowy! Jeżeli ktoś myśli, że to zabawa tylko dla dzieci i to żaden wyczyn przejść po balach, trzymając się jedynie lin na drugą stronę, to niech zobaczy nasz program. My tam na górze, oderwane od podłogi 10 metrów temu przełamywałyśmy wszystkie nasze opory, granice i strachy, żeby tylko dotknąć pomarańczowego słupa. Czasami było bardzo na krawędzi, czasami bardzo niebezpiecznie, ale warto było tak się spocić, zwłaszcza, że godzina takich „wygibasów” to 1000 kcal w dół. Nawet Karola, który przez cały park linowy krzyczała, że jest stara i głupia, że tu weszła, po wszystkim z perspektywy podłogi patrzyła z dumą na to co zrobiła, i widziałam nawet, że  dyskretnie umawiała się z Marcinem na więcej. Choć nigdy się do tego nie przyzna. Ach, cała Karolcia.

 

Jak dziewczyny radziły sobie na ściance wspinaczkowej i w parku linowym? Jak wyglądał efektowny pocałunek Karoliny Szostak z trampoliną? Zobaczcie w załączonym materiale wideo.