We własnej hali zawodnicy Azotów gromią gości – u siebie pokonali 32:23 Stal Mielec i 30:19 Meble Wójcik Elbląg, ale na wyjeździe męczą się z rywalami. W Piotrkowie Trybunalskim przy remisie 28:28 okazali się lepsi od Piotrkowianina w rzutach karnych 6:5, natomiast w Gdańsku pokonali Wybrzeże tylko 26:25.

- Już w poprzednim sezonie mecze w Gdańsku pokazały, że Wybrzeże jest dla nas niewygodnym rywalem i teraz również nie mogliśmy łatwo dać sobie z nim rady. Z jednej strony gospodarze grali bardzo dobrze i zostawili na parkiecie mnóstwo serca, ale sami możemy mieć do naszej postawy sporo zastrzeżeń. Przespaliśmy pierwszą połowę, a w ataku byliśmy za mało zdecydowani. Zamiast być agresywnymi, iść w kierunku bramki i oddawać rzuty, to my rozgrywaliśmy swoje akcje w poprzek i graliśmy z kibicami na trybunach - powiedział Jurecki.

38-letni obrotowy przekonuje, że także w obronie jego drużyna nie spisywała się najlepiej.

- Nie słuchamy trenera i dlatego defensywa nie funkcjonuje tak jak powinna. Nasz szkoleniowiec uczula nas, że dzięki dobrej obronie będzie nam się lepiej grało, bo wyprowadzimy kilka kontr i zdobędziemy z nich łatwe bramki. Tymczasem w ten sposób może trzy razy pokonaliśmy bramkarzy gospodarzy. W tym elemencie zdecydowanie lepiej radzili sobie rywale, którzy przeczytali nas, przechwycili kilka piłek i skutecznie kontrowali - skomentował.

O zwycięstwie podopiecznych byłego zawodnika oraz szkoleniowca Wybrzeża Daniela Waszkiewicza przesądził sytuacyjny rzut z biodra Łyżwy, oddany trzy sekundy przed końcem spotkania.

- Mogę zażartować, że tak to sobie zaplanowaliśmy. Prawda jest taka, że ta akcja do końca nam nie wyszła, piłka uciekła, ale w odpowiednim miejscu znalazł się Krzysiek, po rzucie którego piłka odbiła się jeszcze od bloku i zmyliła bramkarza. W sumie nie ma znaczenia jak, najważniejsze, że piłka znalazła drogę do siatki. Nie będę jednak ukrywał, że wygraliśmy na dużym facie, bo przez 45 minut gospodarze kontrolowali ten mecz - przyznał.

Zawodnik ubiegłorocznych brązowych medalistów komplementował jednocześnie Wybrzeże, które prowadzi jego były kolega z reprezentacji Polski Marcin Lijewski.

- To jest bardzo waleczna i poukładana drużyna, która gra szybką i nowoczesną piłkę ręczną. Wiadomo także, że gdańszczanie mają spore problemy kadrowe i muszą rywalizować w okrojonym składzie, ale kiedy wrócą wszyscy zawodnicy, będzie to zespół groźny dla każdego. My natomiast szybko musimy poprawić obronę, bo już we wtorek podejmiemy Orlen Wisłę Płock - podsumował Jurecki.