Aleksandra Szutenberg: Jak czujesz się dwa miesiące po wywalczeniu złotego medalu The World Games 2017?

 

Wojciech Bógdał: Niestety czuję się słabo, bo jestem przeziębiony, ale nie o to chodzi. Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolony z tego, jak przebiegła cała impreza. Bardzo jestem zadowolony z wyniku, ale też z tego, że o naszym sporcie zaczęło się mówić coraz więcej. Do tej pory nie było nas praktycznie w mediach, a po tej imprezie jest bardzo duży skok. Zrobiliśmy bardzo duży krok do przodu.

 

Chodzi o samo motoparalotniarstwo, czy też o to, że o Tobie mówi się więcej i Ty zdecydowanie częściej gościsz w telewizjach?

 

Bez jednego nie ma drugiego. Głównie chodzi o to, że ludzie nie kojarzą nazwisk, ale kojarzą środki latające, czyli motoparalotnie i się już nawet nauczyli wymawiać to słowo.

 

Powiedz z perspektywy czasu, jak ważne jest dla Ciebie to zwycięstwo na tle innych imprez – mistrzostw świata, mistrzostw Europy, których medale też już przecież masz?

 

Ciężko to porównać. To była impreza zupełnie innej kategorii, innej formuły. Lataliśmy zupełnie inne konkurencje. Po prostu bardzo cieszę się z tego wyniku.

 

Czy ten sezon już się dla Ciebie zakończył? Jaki masz plan na te chłodniejsze miesiące tego roku?

 

Sezon zawodniczy się teoretycznie zakończył. Chciałem jeszcze w tym roku pojechać do Egiptu na taki slalomowy challenge, ale z powodów osobistych nie mogę tego zrobić. W zasadzie mogę więc powiedzieć, że to już jest koniec sezonu, ale dalej sobie latam. Najbardziej lubię teraz loty nad chmury, bo mamy jesień i jest niska podstawa chmur.

 

Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie z The World Games 2017?

 

Najfajniejsze wspomnienia z The World Games to spotkania z kibicami. To, że były trybuny, bardzo dużo osób nam kibicujących, pojawiały się flagi z naszymi nazwiskami. Naprawdę czuć było doping w locie i myślę, że tego będzie mi brakować najbardziej na kolejnych zawodach. To było coś pięknego!