- Zrobimy wszystko, by zdobywać punkty – zapewnił trener Radosław Mroczkowski.

Mimo że Sandecji zwycięstwo z Legią wymknęło się w doliczonym czasie gry, szkoleniowiec beniaminka był zadowolony z postawy zespołu, który zademonstrował zdyscyplinowany futbol. "Myślę, że uda utrzymać się taką dyspozycję. To był dobry sygnał, że Sandecja będzie robić wszystko, by do końca zdobywać punkty. Na pewno tak się stanie" – zapowiedział.

Przeciwko Jagiellonii nie będzie mógł zagrać kontuzjowany (złamana noga) Maciej Korzym oraz Bartłomiej Dudzic, który pauzuje za żółte kartki. Za do dyspozycji trenera jest już Aleksandyr Kolew. Najskuteczniejszy napastnik Sandecji (4 gole) wyleczył kontuzję, jakiej doznał dwa tygodnie temu w spotkaniu z Arką Gdynia.

- Teoretycznie Kolew mógł zagrać już z Legią, ale był gotowy na 90 procent, więc uznaliśmy, że nie ma sensu ryzykować, bo będzie nam jeszcze potrzebny – powiedział trener Mroczkowski.

W poprzednim meczu z Jagiellonią Sandecja wygrała 3:1 i było to historyczne, bo pierwsze zwycięstwo małopolskiego klubu w rozgrywkach ekstraklasy. - Skoro potrafiliśmy wygrać w Białymstoku, to tym bardziej liczę na trzy punkty u siebie. Już bardzo długo czekamy na zwycięstwo, ale każda seria ma przecież swój kres – twierdzi dyrektor sportowy Sandecji Artur Aleksander.

W minionym tygodniu Nowy Sącz nawiedziły intensywne opady śniegu. To jednak nie utrudniło przygotowań do piątkowego spotkania. - Wszystkie treningi odbyły się zgodnie z planem, a to zasługa między innym więźniów z sądeckiego zakładu karnego, którzy odśnieżyli nam dwa boiska. Chciałbym im za to podziękować – powiedział Aleksander.

Po 19 kolejkach Sandecja, z dorobkiem 19 punktów, zajmuje 13. miejsce w tabeli. Jagiellonia ma 30 punktów i jest czwarta. Mecz, który rozegrany zostanie na stadionie w Niecieczy, rozpocznie się w piątek o godz. 18.00.