- Jesteśmy faworytami, statystycznie rywal nam leży, ale mamy wyjątkowo mało czasu na regenerację po bardzo trudnym niedzielnym meczu z Wisłą w Krakowie. Mamy dwa dni mniej na odpoczynek niż Sandecja, dlatego najważniejszy problem dla trenerów to odbudowa fizyczna piłkarzy - powiedział prezes płockiego klubu.

Końcówka roku jest dla Wisły, podobnie jak dla wszystkich zespołów w ekstraklasie, bardzo wyczerpująca.

- Przede wszystkim cieszymy się, że po czterech z rzędu listopadowych porażkach drużyna zdołała się podnieść i dwa pojedynki wygrała - przed tygodniem z Arką Gdynia, a teraz z Wisłą w Krakowie, na bardzo trudnym terenie. Teraz czekamy na Sandecję, która grała w piątek i miała dwa dni więcej na przygotowanie do meczu. Właśnie dlatego tak ważna jest rehabilitacja i odbudowanie zawodników, czyli dojście do pełnej dyspozycji - stwierdził prezes.

Jego zdaniem, choć Wisła jest faworytem spotkania, to nie należy już dopisywać drużynie kompletu punktów.

- Sandecja to trudny przeciwnik, grający defensywnie, starający się odebrać piłkę rywalom i zorganizować kontrę. Musimy na ich styl gry bardzo uważać. Statystycznie oni nam bardzo leżą. Ostatni raz przegraliśmy z drużyną z Nowego Sącza 2:4 w 2009 roku w rozgrywkach 1. ligi. Najwyższy wynik to 6:1 w 2011 roku i zwycięstwo 1:0 w 5. kolejce, czyli w pierwszym meczu w tym sezonie, co oznacza, że gra nam się z tą drużyną dobrze. Będziemy faworytami spotkania, ale nam nie zawsze taka rola odpowiada, wolimy działać z zaskoczenia - przyznał.

Piłkarze płockiej drużyny, wygrywając w Krakowie 1:0, zostawili na murawie mnóstwo sił.

- Boisko było bardzo ciężkie, wysypane piaskiem, grało się bardzo trudno, walczyliśmy do końca, zostawiliśmy mnóstwo zdrowia, ale wygraliśmy i to jest najważniejsze. Przed środowym meczem cieszymy się, bo trener Jerzy Brzęczek będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Problem jest z Igorem Łasickim, który po zderzeniu głową z kolanem Seweryna Kiełpina ma spuchniętą połowę twarzy i usta, ale rwie się do grania i nie zamierza siedzieć na ławce rezerwowych. Gdyby nie mógł grać, to na miejsce w podstawowym składzie już czekają kolejni zawodnicy. Cieszymy się, że wchodzą do drużyny nowi i od razu odnajdują się w zespole. Wraca Giorgi Merebaszwili, szkoda, że pauzował za kartki w niedzielę. Gdyby był na boisku, moglibyśmy pokonać "Białą Gwiazdę" wyżej - zapewnił Kruszewski.

Wisła w tym sezonie ma 26 pkt. Po 19 kolejkach poprzedniego płocczanie zajmowali 14. miejsce w tabeli z dorobkiem 21 pkt.

- Punkty zdobyte jesienią dają sporo oddechu przed wznowieniem rozgrywek w lutym. Mamy dziś sporą przewagę nad strefą spadkową, ale chcemy więcej. Wyżej ustawiamy sobie poprzeczkę. Mamy zamiar pójść za ciosem, zdobyć kolejne punkty. Nie ukrywam, że chcemy rundę zasadniczą skończyć w górnej ósemce. Jak zespół będzie grał tak jak ostatnio, to o końcowy wynik możemy być spokojni. Mam nadzieję, że o listopadowych porażkach wszyscy już zapomnieli - zakończył prezes klubu.

Środowy mecz 20. kolejki ekstraklasy Wisła Płock – Sandecja Nowy Sącz rozpocznie się o godz. 20.30.