Santilli od początku sezonu jest szkoleniowcem olsztynian, ale polską ekstraklasę zna już od dawna. W latach 2007-10 pracował w Jastrzębskim Węglu, a w sezonie 2014/15 w MKS Będzin.

 

- Porównując pracę w tych klubach można dostrzec wspólne elementy, ale trzeba mieć na uwadze, że gdy pojawiłem się w Jastrzębiu 10 lat temu, to zarówno siatkówka, jak i sam kraj bardzo się różniły od tego, co widzimy teraz. Można dostrzec szybki rozwój na przestrzeni tego okresu w obu aspektach - zaznaczył.

 

Zapewnił, że lubi Polskę i postrzega ją jako dobre miejsce do pracy dla trenera siatkówki.

 

- Czy chodzi o wysokość wynagrodzenia? Nie. Po pierwsze, zawodnicy są pełni zapału, dają z siebie wszystko. Trafiam tutaj, jak na razie, na dobre pod tym względem grupy. To ważne z punktu widzenia szkoleniowca. Atmosfera dla siatkówki jest tu świetna. Ludzie oglądają mecze - wyliczał Włoch.

 

Kilkakrotnie podkreślał on wagę tego, że w jego odczuciu w Polsce dba się o rozwój siatkówki.

 

- Nie jest ona na odległym miejscu w hierarchii najważniejszych sportów, lecz w ścisłej czołówce. Naprawdę tu myśli się o przyszłości tej dyscypliny. To ważne, że można się skupić na treningu i nie martwić o inne kwestie - argumentował.

 

Santilli nie pytał nikogo o zdanie na temat warunków pracy w PlusLidze przed przyjęciem propozycji z Jastrzębskiego Węgla 10 lat temu.

 

- Nie zrobiłem tego, bo znałem już wcześniej kraj. Byłem tu kiedyś z juniorską reprezentacją Włoch na jakiejś imprezie mistrzowskiej we Wrocławiu. Miałem dobre wspomnienia, ale tylko tyle. Kiedy więc w 2007 roku pojawiła się opcja, by tu pracować, to nie zastanawiałem się długo - opowiadał.

 

Przyznał, że wątpliwości mieli wówczas za to jego znajomi i bliscy.

 

- Wszyscy naokoło pytali mnie wtedy: "Dlaczego? Co z tobą nie tak?". Powtarzałem im jednak: "Polska to dobre miejsce do pracy dla trenera siatkówki. Zobaczycie". I miałem rację. Teraz, 10 lat później, wszyscy chcą tu pracować. Polska jest ważnym miejscem na światowej mapie siatkówki. Nie tylko dlatego, że jesteście mistrzami świata, ale i ze względu na wspomnianą już atmosferę dla tej dyscypliny. Trenerom dobrze się tu pracuje i cieszę się, że jest tu kilku moich rodaków w tej roli - podkreślił.

 

Poza nim obecnie w polskiej ekstraklasie pracuje jeszcze czterech innych trenerów z Italii. Do początku grudnia było ich nawet pięciu, ale z Asseco Resovii Rzeszów zwolniony został Roberto Serniotti.

 

- Gdy tylko możemy, to spotykamy się towarzysko. Nie jest to częste, bo każdy z nas ma dużo obowiązków, ale staramy się od czasu do czasu spędzić trochę czasu razem - zaznaczył.