Hector Lombard walczył w swojej karierze dla największych organizacji MMA na świecie. W przeszłości pracował m.in. dla Pride FC, DEEP czy Bellatora. Aktualnie toczy pojedynki w największej organizacji MMA na świecie, czyli UFC. 39-letni Kubańczyk nie ma ostatni najlepszej passy (cztery porażki z rzędu), ale o swoją posadę jest bardzo spokojny. Kolejny pojedynek stoczy 3 marca na gali UFC 222, a jego rywalem będzie CB Dollaway.

Lombard miał okazję gościć na gali KSW 41 i stał w narożniku Roberto Soldicia, który zachwycił swoją postawą i pokonał Borysa Mańkowskiego w walce o pas mistrzowski kategorii półśredniej. "Chorwacki RoboCop" na co dzień trenuje w niemieckim klubie UFD GYM w Duesseldorfie, a to miejsce coraz częściej planuje odwiedzać również Kubańczyk. Czy 39-latek po zakończeniu kariery w UFC poszuka zatrudnienia na Starym Kontynencie?

Maciej Turski: Jak podoba się Tobie całe wydarzenie KSW? Można porównać polską produkcję do gal UFC?

Hector Lombard: Naprawdę wszystko świetnie zorganizowane. Jestem przeszczęśliwy, że miałem okazję tutaj gościć. Przede wszystkim cieszy mnie fakt, że mój przyjaciel i sparingpartner Roberto Soldić zwyciężył swój pojedynek.

Roberto wziął pojedynek na dziesięć dni przed wydarzeniem, ale pokazał się ze świetnej strony. Jest świetnym pięściarzem, ale w walce z Mańkowskim udowodnił, że z innymi płaszczyznymi też nie są mu obce.

To świetny chłopak, świetny sportowiec. Powiedziałem mu przed walką, że tacy ludzie jak on trafiają się w sporcie raz na sto lat. Niezwykły przypadek, prawdziwy diament. Roberto mógłby walczyć na następny dzień i wygrałby ponownie. To wojownik z krwi i kości.

Roberto przed pojedynkiem zaznaczał, że jego czas dopiero nadejdzie i nie ma zamiaru się spieszyć z kontraktem w UFC, a wiemy, że były takie propozycje. To ważne, żeby w tym sporcie mieć także dużo spokoju i mieć również poukładane w głowie...

I mieć zaufanych ludzi wokół siebie z dużym doświadczeniem. Nie chodzi tylko o trenerów, ale także ludzi, którzy będa na zawsze przy tobie. Ja zaczynając karierę w MMA byłem zdany na siebie. Chciałem jak najlepiej, ale często popełniałem głupie błędy. Roberto ma szczęście, że ma osoby, które w odpowiedni sposób prowadzą jego karierę i dobrze mu doradzają.

A co z Twoją karierą? W ostatnim czasie nie idzie zbyt dobrze w UFC...

Na pewno sprawy nie idą po mojej myśli, ale mam jeszcze robotę do wykonania w UFC. Zabawne, bo za każdym razem wydaje się, że wszystko idzie po mojej myśli, a później karta się odwraca i przegrywam. Żaden z rywali mnie nie zdominował, a o wyniku decydowała po prostu chwila. Nie poddaję się i wiem, że stać mnie na znacznie więcej. Planuję sporo zmienić w moich przygotowaniach. Będe częścił gościł w Europie i trenował z chłopakami, którzy również walczą w UFC. Poszukam ludzi, którzy będą szczerze chcieli mi pomóc i będą chcieli dla mnie jak najlepiej.

W sieci krążyło Twoje zdjęcie z włodarzami KSW. Czy jest coś na rzeczy?

Rozmawialiśmy. Już od dawna mam do nich wiele szacunku i doceniam to, co zrobili. Nie jest łatwo wnieść do tego sportu coś nowego, a oni to zrobili. Pokazali i nauczyli wielu kibiców MMA od podstaw i to nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. Coraz więcej osób pyta o ten sport i to dobre dla całej dyscypliny. Odwiedzili mnie już jak walczyłem dla organizacji Bellator. Sprawy jednak nie poszły najlepiej, przede wszystkim ze względu na właścicieli amerykańskiej organizacji. Od tamtej spory sprawa nieco się wyciszyła.

Czy po zakończeniu przygody w UFC będzie to dla Ciebie alternatywa? KSW to dobre miejsce na zakończenie kariery w MMA?

Zdecydowanie! Zaczynam treningi w Niemczech i będe spędzał tutaj znacznie więcej czasu. Może KSW to moja przyszłość? Może właśnie dla tej organizacji przyjdzie mi walczyć w przyszłości i przeznaczenie zaprowadzi mnie właśnie do KSW!

W załączonym materiale wideo rozmowa z Hectorem Lombardem!