Iulian Pitea był jednym z najbardziej utalentowanych skoczków z rocznika 1997, co potwierdził już w 2011 roku. Rumuńskie skoki narciarskie otrzymały pieniądze i były na najlepszej drodze, by na przestrzeni lat dołączyć do światowej czołówki, jednak po starcie 17-letniego skoczka na igrzyskach olimpijskich w Soczi wszystko zaczęło zmierzać w skrajnie złym kierunku.
 
Wszystkie szokujące fakty wypłynęły niedługo po niedawnej decyzji rumuńskiego związku. Wspomniany Pitea i jego kolega Eduard Torok mieli wziąć udział w Turnieju Czterech Skoczni, jednak gdy już wybrali się pod skocznię w Garmisch-Partenkirchen... związek uznał, że jego podopieczni nie prezentują na tyle wysokiego poziomu, by wystartować w rywalizacji. Zawodnicy uznali, że zostali upokorzeni taką decyzją i postanowili przerwać milczenie.
 
Największa gazeta sportowa w Rumunii opublikowała szokujące zdjęcie zakrwawionego Pitei z 2015 roku. Zawodnik złożył wówczas wizytę trenerowi-koordynatorowi rumuńskiej federacji, Florinowi Spulberowi, a ten wściekł się za niego za... zjedzenie zbyt dużej ilości jedzenia. Spulber zaczął uderzać młodego skoczka w głowę, aż do sali wbiegł Torok i przerwał bijatykę. Spulber zamknął się w pokoju i wszystko zaczęło do niego docierać, że stracił kontrolę. Pitea był w zbyt wielkim szoku, by być świadomym, co się wydarzyło. Torok zrobił zdjęcie zakrwawionej twarzy kolegi, które wypłynęło do szerszej publiczności dopiero teraz.
 

 
"Chcieliśmy ich pozwać już wtedy, jednak zaczęły się naciski i prośby. Uległem, bo nie chciałem żyć w sporze. Chciałem tylko robić to, co kocham. Obiecywano mi wiele rzeczy, jednak z większości nigdy się nie wywiązano. Trener ciągle chciał, żebym zrzucił jeszcze więcej wagi. Pytał, dlaczego nie potrafię pozbyć się tych dwóch kilogramów. Zacząłem mieć olbrzymie problemy, zostałem bulimikiem. Wymiotowałem wszystkim, co tylko zjadłem - nawet siedem razy dziennie. Dzisiaj muszę wypić kawę, aby coś normalnie zjeść."
Zdaniem skoczka to właśnie Spulber jest głównym winowajcą upadku rumuńskich skoków narciarskich. "Poświęciłem lata własnego życia trenując w upokorzeniach, żeby zostać pobity przez własnego trenera". Według skoczków związek zwalniał zagranicznych trenerów z niewiadomych przyczyn, by sprawować jak największą władzę we własnym gronie. 
 
Trener nie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów. Od czasu wycofania rumuńskich skoczków z TCS nie reaguje na próby kontaktu. Pitea i Torok nie wrócą już najprawdopodobniej do świata skoków narciarskich - i to w wieku 20 lat, a cała sytuacja stawia pod znakiem zapytania przyszłość tego sportu w Rumunii.