Alexis Sanchez bezsprzecznie należy do najlepszych zawodników Premier League, jednak w tym sezonie zarówno on, jak i cały Arsenal miewali wiele problemów. Kolegom Sancheza zarzucało się, że Chilijczyk musi w pojedynkę ciągnąć Kanonierów w górę tabeli. Przez wiele miesięcy krajobraz na The Emirates faktycznie tak wyglądał: Sanchez wyglądał na jedynego zawodnika, któremu "zależy" na wyniku, bowiem walczył jak lew nawet w beznadziejnych sytuacjach.

29-latek tym samym nie chciał przedłużyć umowy z obecnym klubem (do czerwca 2018 roku), a z każdym tygodniem tracił na wartości. Jeszcze rok temu Manchester City miał wyłożyć na gwiazdę 60 milionów funtów, zaś w tym oknie transferowym - na sześć miesięcy przed końcem kontraktu Arsenal mógł żądać za niego zaledwie połowę kwoty. Gdy The Cityzens wycofali się z transakcji, do gry wkroczył sąsiad z Manchesteru.

Arsene Wenger chciał rozwiązać sprawę polubownie, świadomy utraty swojej gwiazdy w ciągu najbliższych miesięcy. Arsenal postanowił więc zaproponować United wymianę, w którą pierwotnie włączony miał być Anthony Martial, aby nie zostać z niczym w ważnym momencie sezonu. Jose Mourinho nie chciał o tym słyszeć, więc kompromisem okazał się niechciany na Old Trafford Henrikh Mkhitaryan.

29-latek błyszczał na początku sezonu, jednak stracił formę i popadł w konflikty z portugalskim szkoleniowcem, czego skutkiem zniknął nawet z ławki rezerwowych Czerwonych Diabłów. Najbardziej wyjątkowa jest jednak formuła transferu, która w futbolu na najwyższym poziomie jest wręcz niespotykana. Oba zespoły przeprowadziły transfer bezgotówkowo, a taki system znany jest na przykład z parkietów NBA.

Czy w tej transakcji obie strony są wygrane? Może się wydawać, że tak.

 

Wartość Alexisa z każdym dniem malała, więc zamiast tracić go za pół roku, Wenger zapewnił sobie dobrego zastępcę, który jeszcze niedawno stawiany był w czołówce najlepszych ofensywnych pomocników świata. Ormianin zachwycał w Borussii Dortmund, jednak po transferze na Wyspy Brytyjskie był bardzo niestabilny i nie potrafił wcielić się w rolę lidera drugiej linii United. W tym sezonie wystąpił w 22 meczach swojego zespołu i miał na swoim koncie dwa gole i sześć asyst. Swój najlepszy sezon miał dwa lata temu, gdy u boku Łukasza Piszczka zanotował imponujące 23 gole i 32 asyst w 52 występach.


Wartości Sancheza nie trzeba nikomu przypominać, bowiem jest jednym z najlepszych skrzydłowych świata. Czy będzie potrafił zaadaptować się do stylu Mourinho? Chilijczyk w tym sezonie trafiał do siatki 8-krotnie w 22 występach, dołożył do tego 4 asysty, a w koszulce Arsenalu zwykle wyglądał na sfrustrowanego. Według wielu informacji ma zostać najlepiej opłacanym piłkarzem na Wyspach Brytyjskich, a jego tygodniówka zamknie się w kwocie pół miliona funtów.