Dla walczącej pod peruwiańską flagą 29-latki była to pierwsza walka od wrześniowej porażki z Amandą Nunes. Wiadomo było, że w starciu z Brazylijką Shevchenko będzie zdecydowaną faworytką, ale nic nie zapowiadało aż takiej dysproporcji w umiejętnościach obu pań.

 

Pierwsze chwile walki to zdecydowana przewaga 29-latki w stójce. Kilka razy mocno trafiła przeciwniczkę po czym spróbowała obalenia. Brazylijka nie stawiła większego oporu i starcie przeniosło się do parteru. Tam reprezentantka Peru łokciami i ciosami demolowała twarz rywalki, która cała zalała się krwią. Tak naprawdę już wtedy sędzia Mario Yamasaki mógł przerwać ten nierówny pojedynek.

 

Cachoeira dotrwała do drugiej rundy, ale po chwili znowu wylądowała na macie. Shevchenko robiła co chciała, udało jej się założyć "krucyfiks". Arbiter z niewiadomych powodów nie chciał przerywać walki, mimo że dalsze jej kontynuowanie nie miało sensu. 29-latka zdecydowała się w końcu na duszenie i jej rywalka musiała w końcu odklepać. Przez niespełna dwie rundy Shevchenko zadała aż 230 ciosów! Brayzlijka zaledwie 3. Dla porównania zwycięzca walki wieczoru, Lyoto Machida w ciągu pięciu rund z Erykiem Andersem wyprowadził zaledwie 66 uderzeń.

 

fot. ufc.com

 

Dla reprezentantki Peru było to pierwsze starcie w kategorii muszej. Po gali głos zabrał prezydent UFC Dana White, który skrytykował zachowanie sędziego i stwierdził, że ma nadzieję, iż nigdy więcej nie zobaczy go w oktagonie.