To może wydawać się szokujące, ale od 2014 roku w polskiej drużynie narodowej mamy nieustanny kocioł. Za chwilę reprezentację obejmie już trzeci człowiek. W kraju wciąż aktualnych mistrzów świata brak spokoju i stabilizacji – po Stephanie Antidze przez niecały rok drużynę prowadził Ferdinando De Giorgi, a za dwa dni misję budowy biało-czerwonych otrzyma kolejny trener: Piotr Gruszka? Vital Heynen? A może Andrzej Kowal?

 

Niezależnie od nazwiska selekcjoner będzie on musiał zastanowić się na kim oprzeć drużynę, która będzie broniła tytułu mistrzowskiego w tym sezonie i do której za rok dołączy Wilfredo Leon. Spójrzmy na punkt wyjścia.

 

Niespełna cztery lata temu kończyliśmy mistrzostwa świata finałem przeciwko Brazylii w ustawieniu wyjściowym: Fabian Drzyzga – Mariusz Wlazły, Piotr Nowakowski – Karol Kłos, Michał Winiarski – Mateusz Mika i na libero Paweł Zatorski.

 

Dwa lata później odpadliśmy z igrzysk olimpijskich w Brazylii przegrywając w ćwierćfinale z Amerykanami wyjściowym ustawieniem: Grzegorz Łomacz – Bartosz Kurek, Nowakowski – Mateusz Bieniek, Michał Kubiak – Mika i Zatorski.

 

Wreszcie 30 sierpnia 2017 roku zakończyliśmy przygodę podczas Eurovolleya, przegrywając ze Słowenią wyjściowym ustawieniem: Drzyzga – Dawid Konarski, Bartłomiej Lemański – Bieniek, Kurek – Kubiak i Zatorski.

 

Już pobieżna analiza nakazuje stwierdzić, że w debiucie nowy selekcjoner może... nie skorzystać z żadnego z wybrańców De Giorgiego! Mało tego – z całej grupy, która stanowiła o sile naszej reprezentacji w ostatnich czterech latach, z 13 wyżej wymienionych nazwisk, mogą utrzymać się tylko jednostki! To jest szok!

 

A przypomnijmy, że podczas igrzysk mieliśmy jedną z najmłodszych drużyn. Tymczasem za chwilę ponownie będziemy musieli szukać trzonu najważniejszej drużyny siatkarskiej w kraju. Na kogo więc może postawić nowy selekcjoner?

 

Rozegranie – tutaj możemy mieć największy ból. Po odejściu Pawła Zagumnego pewniakami byli Drzyzga (28 lat) i Łomacz (30). Ten pierwszy wyemigrował do Grecji, nie znajdując zatrudnienia w żadnej czołowej ekipie PlusLigi. Drugi trafił do PGE Skry, ale aktualnie jest kontuzjowany. Nowy trener będzie musiał szukać, a zadanie nie jest łatwe – czołówkę w Polsce stanowią zagraniczni rozgrywający: Benjamin Toniutti, Antoine Brizard, Lukas Kampa, Michal Masny, czy T. J. Sanders. Czy to już jest czas, aby postawić na Kamila Droszyńskiego (21), Marcina Komendę (21), Łukasza Kozuba (20) lub Przemysława Stępnia (24)? Albo może zbudowania raczej rezerwowych w klubach Michała Kędzierskiego (23) i Marcina Janusza (23)? A może uda się jeszcze skusić i dokooptować do młodych Łukasza Żygadłę (38) z misją doprowadzenia następcy do igrzysk w Tokio?

 

Atak – po zakończeniu ery Wlazłego, MVP mistrzostw świata, nastał czas prób. Antiga postawił na Kurka, De Giorgi na Konarskiego. Teraz wydaje się, że selekcjoner będzie musiał znaleźć styl gry, rozgrywającego i oprzeć drużynę na dwójce prawoskrzydłowych z grona: Konarski (28), Łukasz Kaczmarek (23), Maciej Muzaj (23), Damian Schulz (niespełna 28), czy Bartłomiej Kluth (25).

 

Przyjęcie – na tej pozycji podstawowe pytania będą brzmiały: jak selekcjoner zagospodaruje Kubiaka i Kurka? I kto według niego najlepiej będzie się uzupełniał z Leonem? Kubiak (niespełna 30 lat) kolejny rok występuje z dala od Polski i raczej nie jest bacznie obserwowany przez trzech kandydatów. To jednak kapitan końca ery Antigi i czasu De Giorgiego, jeden z nielicznych aktywnych mistrzów świata i wyjątkowy walczak. Gorzej wygląda sytuacja Kurka (29), który wciąż zmaga się z problemami zdrowotnymi.

Z bardziej doświadczonych jest jeszcze Mika (27), który w zeszłym roku był poza kadrą, a teraz powoli odbudowuje się w Treflu Gdańsk. To siatkarz wyjątkowy, być może naturalny partner do nadchodzącego Leona. Za wspomnianą trójką jest już szerokie grono kandydatów: Bartosz Bednorz (23), wiecznie rezerwowy w kadrze ale ostatnio pewniak w klubie – Rafał Buszek (30), Tomasz Fornal (20), Bartosz Kwolek (20), Artur Szalpuk (22), Rafał Szymura (22), Aleksander Śliwka (22), czy Wojciech Włodarczyk (27).

 

Środek – tutaj wiele zależeć będzie od tego jaki balans zechce zbudować nowy trener. Wydaje się, że pewniakami powinni być Jakub Kochanowski (20) i Nowakowski (30). Pytanie więc, czy obok nich selekcjoner będzie szukał bardziej ofensywnych siatkarzy (Kłos – 28 lat, Bieniek – 23), specjalistów od samej sztuki blokowania (Marcin Możdżonek – 33), czy może bardziej zrównoważonych (Bartłomiej Lemański – niespełna 22 lata)?

 

Libero – wciąż liderem na pozycji pozostaje Paweł Zatorski (27), jedyny człowiek który przetrwał zamieszanie ostatnich lat i był na każdej imprezie. Siłą rzeczy jednak „Zator” będzie musiał bić się z młodszymi: Jakubem Popiwczakiem (niespełna 22 lata) i Mateuszem Masłowskim (20), czy równie doświadczonym Damianem Wojtaszkiem (29). A może reprezentacja zacznie grać na dwóch libero?

 

Łącznie wymieniłem więc 34 siatkarzy, którzy mogą i powinni być w orbicie zainteresowań nowego selekcjonera. Oczywiście nawet szeroka kadra na początku sezonu musi zostać okrojona do mniej więcej 20 nazwisk, a de facto sezon reprezentacyjny ma doprowadzić do stworzenia listy jedynie 14 siatkarzy. To już jednak zadanie nowego sztabu szkoleniowego.

 

Sam jestem ciekawy, jaką wizję przedstawi nam nowy selekcjoner? Z powyższych wyliczeń widać jednak, że czeka nas kolejna rewolucja. Oby finalna przed igrzyskami, bowiem zabrzmiał już ostatni dzwonek wzywający do budowy drużyny na Tokio 2020. Pamiętając, że dołączy do niej Leon!