We wtorek Gwala trenował na stromym wzgórzu w Durbanie drugą z konkurencji triathlonu, czyli jazdę na rowerze. W pewnym momencie sportowca zaatakowała trójka mężczyzn. Gwala był przekonany, że to złodzieje i sam zaproponował im najcenniejsze rzeczy, jakie akurat miał przy sobie (telefon, zegarek, rower). Napastników żadna z nich jednak nie interesowała. Mężczyźni mieli inny cel - zadać 27-latkowi jak najwięcej bólu. Po chwili zaciągnęli go w krzaki.

Sadyści za pomocą piły chcieli obciąć sportowcowi obie nogi. Zaczęli od prawej łydki - cięli tak długo aż ostrze utknęło na kości, po czym zabrali się za lewą nogę. Zanim jednak doszło do najgorszego, Gwala jakimś cudem zdołał uciec. Doczołgał się nawet do drogi, gdzie zauważyli go pracownicy lokalnej firmy ochroniarskiej. Poważnie rannego 27-latka przewieziono do szpitala, gdzie przeszedł operację. Obecnie jego stan jest stabilny, a lekarze oznajmili, że będzie mógł chodzić, a w dalszej przyszłości nawet uprawiać sport.

Zdarzenie odbiło się w RPA szerokim echem. W kraju co prawda od dłuższego czasu dochodzi do makabrycznych przestępstw, ale o podobnie przerażającej historii dawno nie było słychać. Głos w tej sprawie zabrał nawet minister sportu RPA Gert Oosthuizen, który stwierdził, że atak na Gwalę jest absolutnie nie do przyjęcia. Jak zapewnił, policja prowadzi dochodzenie, ale sprawców jak dotąd nie udało się złapać.