Maciej Turski: Wracając pamięcią do debiutu w UFC, krótko mówiąc nie poszło. Jak wspominasz walkę z Samem Alveyem?

Marcin Prachnio: Było bardzo słabo i nie ma co ukrywać. Miałem bardzo dobrą formę, ale coś nie poszło. Miałem wejść do klatki, wyprzedzać przeciwnika, pracować więcej na nogach, a tymczasem byłem sztywny i lekko zardzewiałem. Może chciałem za szybko skończyć walkę i stało się to, co widzieliście. Zamiast ochłonąć i przemyśleć, to ja poszedłem w szarżę i zostałem znokautowany.

Twoja postawa była efektem presji związanej z debiutem, a może po prostu za bardzo nastawiłeś się na zakończenie walki przed czasem?

Niepotrzebnie sam narzuciłem sobie presję i sobie chciałem udowodnić, że naprawdę jestem w odpowiednim miejscu i czasie. Za wysoko powiesiłem sobie poprzeczkę, ale wiem, że wrócę silniejszy. Do treningów wróciłem od razu i zbieram siły. Będzie mocny powrót!

Kończąca akcja i nokaut wynikał z tego, że byłeś nie do końca świadomy tego, co dzieje się w klatce?

Nie byłem do końca wyłączony, ale po prostu miałem świadomość tego, że przegrywam walkę. Chciałem błyskawicznie nadrobić stratę i włączyła mi się nieśmiertelność ze stylu karate. Poszedłem do przodu z rękami w dole i skończyło się fatalnie. Nie wynika to z braku umiejętności, ale po prostu nie zagrała odpowiednio głowa.

Jaka przyszłość czeka Cię na w UFC? Przedstawiciele organizacji kontaktowali się z Tobą?

Po pojedynku otrzymałem głosy od UFC, żebym nie przejmował się tak mocno porażką w takim stylu, bo takie sytuacje się zdarzają. Pierwsze walki często nie idą po myśli zawodników o wysokich umiejętnościach i to w słabym stylu. Mam dać znać, kiedy będę gotowy i osobiście chciałbym celować w jedną z lipcowych gali.

Trenujesz w Warszawie w klubie Berkut WCA, ale wiemy, że jesteśmy typem podróżnika i często zmieniasz miejsce swojego pobytu. Czy nadal planujesz współpracę z klubem Tatsujin Dojo i trenerem Martinem de Jongiem?

Na pewno chcę do kolejnych walk przygotowywać się ze szkoleniowcem Martinem, bo przecież znamy się już od wielu lat i razem pracowaliśmy nad moją pozycją w MMA. W Warszawie jest doskonały klimat, świetni i różnorodni zawodnicy i to jest idealne miejsce do przygotowań. Przed kolejną walką planuje kompletnie się wyłączyć na dwa miesiące i bez rodziny, w totalnym wyciszeniu, zbudować formę przed swoją walką.

W załączonym materiale wideo rozmowa z Marcinem Prachnio.

Transmisja gal UFC na sportowych antenach Polsatu!