Aleksandra Szutenberg:  Zremisowaliśmy z Irlandią 1:1, wynik taki jak we Włoszech, ale ten mecz wyglądał zupełnie inaczej?

 

Marian Kmita: Zadanie tego meczu było zupełnie inne. Jerzy Brzęczek chyba zapatrzył się na trenera siatkarzy Vitala Heynena, którego efekty pracy będziemy obserwować w Bułgarii. Myślę, że chodziło o to, by wypróbować jak największą ilość zawodników i sprawdzić, jak sobie poradzą w sytuacji stresującej. Wiadomo, że gra w reprezentacji zawsze wiąże się z jakimś stresem. Dzięki Bogu, poradzili sobie. Finał był całkiem niezły. Śmialiśmy się na trybunach, że kiedyś grało się na poważnie przez pierwsze dwadzieścia minut, a teraz przez ostatnie pięć.

 

Mieliśmy do tej reprezentacji pretensję, że dobrze grała w pierwszej połowie, a w drugiej zdecydowanie gorzej. We Wrocławiu było odwrotnie: pierwsza połowa słabiutka w wykonaniu naszych piłkarzy.

 

Ja bym tego specjalnie nie przeceniał. Fajny mecz i dobry wynik miał być w Bolonii, tak też było. Teraz jest czas na eksperymenty. Jerzy Brzęczek zrobił to absolutnie świadomie. Oczywiście lepiej jest mecz wygrać, albo przynajmniej zremisować, co się udało, niż go przegrać. Efekty inwestycji trenera Brzęczka w tym meczu możemy zapisać po stronie pozytywów.  

 

Jerzy Brzęczek próbował różnych zawodników, a czego możemy spodziewać się po Vitalu Heynenie w pierwszym meczu mistrzostw świata przeciwko Kubie?

 

Nie wiem. Obserwowałem cały czas jego pracę z zaciekawieniem. Nie rozumiałem i nie rozumiem do dziś tego systemu, który wymyślił, ale może da on świetne efekty. Trenera ocenia się za wyniki. Jeśli wygra – będzie miał pomnik, jeśli przegra – skończy karierę.

 

Jakie nadzieje wiąże Pan z występem polskich siatkarzy w finałach mistrzostw świata?

 

To jest bardzo fajne pokolenie siatkarzy z kapitanem Michałem Kubiakiem i resztą zawodników. Jesteśmy w przebudowie i zobaczymy, czy uda się w ogóle nawiązać do 2014 roku. Siatkówka jest i będzie popularna w Polsce. Zobaczymy tylko, czy ta koniunktura zostanie podbita, czy utrzyma się na takim samym poziomie.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.