Początek pojedynku był bardzo wyrównany i toczył się w szybkim tempie. Jednak od 3. rundy prowadzenie zaczął zdobywać obrońca tytułu. Berchelt w kolejnych odsłonach robił swoje, a w 6. rundzie posłał swojego imiennika dwukrotnie na deski.

 

Po tym jak niespełna 33-letni Roman lądował na deskach jasne stało się, że walka niebawem się skończy. „El Alacran” ostatecznie z "Mickey'em" rozprawił się w 9. rundzie. Wtedy sędzia na dwie sekundy przed końcem rundy zdecydował się przerwać starcie. Twarz Romana była już wtedy mocno pokiereszowana.

 

Zwycięzca wyprowadził 843 ciosów, z czego 276 z nich było celnych. Z kolei pretendent 626 ciosów, a 167 z nich trafiło Berchelta.

 

Po walce obrońa pasa docenił klasę rywala. - Kluczem do zwycięstwa okazały się ciosy wyprowadzone na korpus. Mierzyłem się ze świetnym pretendentem i na pewno była to moja najtrudniejsza obrona tytułu. W moim limicie wagowym jest trzech innych znakomitych mistrzów i bardzo chciałbym teraz podejść do unifikacji pozostałych pasów - wyznał Berchelt.