Marek Magiera: Przed nami kolejna edycja Klubowych Mistrzostw Świata. Ten turniej różnie był traktowany, bo FIVB co chwila kombinowała ze zmianą przepisów, coś tam było testowane, natomiast ranga pozostaje bez zmian. Jak do niego jako klub podchodzicie?

 

Konrad Piechocki: Dla nas te rozgrywki były zawsze bardzo ważne. Te, które graliśmy w Katarze były bardzo miłe, bo dawały nam medale. Ja patrzę na to, że to podnosi morale drużyny, nawet jak przegrywasz z najlepszymi drużynami na świecie. Uważam, że zeszłoroczny udział, który był postrzegany przez niektórych jako brak sukcesu, bo nie zdobyliśmy medalu, ale znaleźliśmy się w finale. Wartością bezcenną była możliwość konfrontacji z najlepszymi drużynami na świecie. Śmiem twierdzić, że to mogło przyczynić się do podniesienia jakości grania, którą później zaprezentowaliśmy w walce o mistrzostwo Polski.

 

Dużo mówi się, że to komercyjna impreza, że dużo jest tego grania. Siatkarze narzekają, że co chwila muszą gdzieś jechać i coś grać. Myślę, że taka determinacja Zenitu Kazań w poprzednim sezonie pokazała, że to jest chyba dla topowych europejskich klubów prestiż i coś więcej niż komercja.

 

To są Klubowe Mistrzostwa Świata i nie można tego defraudować. Postawić w gablocie i zapisać się w historii siatkówki, mając puchar za Klubowe Mistrzostwo Świata to wspaniała sprawa. Przy okazji to jest biznes, ale gdzie go nie ma? W piłce jest jeszcze większy.

 

Lube Cucine Civitanova, Zenit Kazań, Fakieł Nowy Urengoj to wasi rywale. Gracie w Płocku, gdzie hala pewnie będzie wypełniona, bo przeciwnicy są zacni, godni. Czego oczekujesz po tym roku?

 

Wiemy z kim gramy, ale tak jak wcześniej powiedziałem - będzie to bezcenne doświadczenie i lekcja, zwłaszcza dla tych młodych zawodników, którzy co prawda już grali w reprezentacji i osiągali sukcesy. Mam tu na myśli Jakuba Kochanowskiego i Artura Szalpuka. Siatkówka klubowa to inna sprawa i każde zebrane doświadczenie będzie podnosiło ich wartość oraz umiejętności. Czego oczekuję? Przy dobrej dyspozycji, przy tym potencjale, który mamy, to nie mamy się czego wstydzić. Oczywiście wiemy, że rywale to światowej klasy drużyny. Myślę, że możemy się do tej grupy zaliczyć.

 

Rozmowa z Konradem Piechockim w załączonym materiale wideo.