Piłkarze ręczni piłkarzy ręcznych Azotów Puławy, mając siedmiobramkową przewagę, skutecznie doprowadzili do wygrania dwumeczu kontrolując wydarzenia w meczu rewanżowym. Na dynamiczne rozpoczęcie islandzkich gospodarzy (2:0) potrafili odpowiedzieć dwoma bramkami po indywidualnych akcjach Piotra Masłowskiego. Potem polski bramkarz gospodarzy Piotr Kiepulski obronił rzut karny wykonywany przez Piotra Jarosiewicza i nadal trwała wyrównana walka, w której w 17. min., po trafieniu Piotra Jarosiewicza, polska drużyna wygrywała 7:5.

 

Do końca tej części spotkania żadnej z ekip nie udało się uzyskać znaczącej przewagi i na przerwę obydwa zespoły schodziły przy remisie 13:13. Po zmianie stron do ataku przystąpili gospodarze szybko zdobywając trzy bramki i nadzieję na odrobienie strat z Puław. Spokojna gra podopiecznych Bartosza Jureckiego sprawiła, że dalsza cześć spotkania prowadzona była przy kontrolowaniu wyniku oscylującego wokół remisu, co w pełni satysfakcjonowało graczy Azotów. Gdyby nie kilka prostych błędów, powodujących straty piłki, wynik mógłby być korzystniejszy, jednak zasadniczy cel został pewnie osiągnięty.

 

- Wiedzieliśmy, że Selfoss jest u siebie bardzo trudnym przeciwnikiem i to się potwierdziło. My się cieszymy, że przegraliśmy tylko jedną bramką, ale najważniejsze, że awans jest nasz. Wprawdzie krótko po przerwie gospodarze mieli akcję nawet na pięć bramek, jednak my zachowaliśmy spokój, nie spanikowaliśmy i to my szybko uzyskaliśmy dwubramkowe prowadzenie, pokazując naszą siłę. W samej końcówce nastąpiło pewne rozluźnienie, ale byliśmy już pewni drugiego w historii klubu awansu do fazy grupowej. Mamy nadzieję, że sprawimy się w niej lepiej niż przed rokiem - powiedział po spotkaniu w Selfoss skuteczny ostatnio Paweł Podsiadło.

 

Prezes Azotów Jerzy Witaszek nie krył satysfakcji, podkreślając, że decydujące znaczenie w tej rywalizacji miało pierwsze spotkanie w Puławach. "Bardzo dobra gra u nas przesądziła o naszym awansie, który był celem wyznaczonym na ten sezon. Choć już w dalszej fazie rozgrywek będą sami silni przeciwnicy, to uważam, że przy szczęśliwym losowaniu możemy uzyskać jeszcze więcej" - stwierdził szef klubu, obchodzący w tym roku jubileusz czterdziestolecia pracy w Puławach.