Niepokonany w lidze w tym sezonie Liverpool gościł na Anfield grający w kratkę Newcastle. "The Reds" do tego meczu wygrywali każde spotkanie w Premier League od 3 listopada, kiedy to zatrzymał ich Arsenal. Co więcej w grudniu statystyki piłkarzy Jurgena Kloppa wyglądały genialnie: 5 zwycięstw, 13 strzelonych goli i tylko 2 stracone. Pierwsza połowa minęła pod dyktando gospodarzy, którzy w 11. minucie wyszli na prowadzenie. Dejan Lovren kapitalnym półwolejem otworzył wynik spotkania. Przewaga Liverpoolu nie podlegała dyskusji, do przerwy jednak więcej bramek nie oglądaliśmy.

Nie minęło pięć minut drugiej części meczu, a "The Reds" już prowadzili 2:0. W polu karnym padł Mohamed Salah, sędzia chyba niesłusznie uznał, że był faulowany. Egipcjanin sam podszedł do piłki o podwyższył rezultat. Gospodarze cały czas dążyli do zdobywania kolejnych bramek, Newcastle rzadko kiedy potrafiło wyjść z własnej połowy. Przyniosło to efekt w postaci kolejnych trafień, których autorami byli Xherdan Shaqiri oraz Fabinho. Zwycięstwo zapewniło Liverpoolowi fotel lidera Premier League w 2018 roku, mimo że czeka go jeszcze spotkanie z Arsenalem.

Liverpool - Newcastle 4:0 (1:0)

Bramki: Lovren 11, Salah 47-karny, Shaqiri 79, Fabinho 85

Po wpadce z Crystal Palace na własnym stadionie, tym razem mistrzowie Anglii wybrali się na King Power Stadium, gdzie przed tygodniem wygrali po karnych w pucharze ligi angielskiej. Po 20 minutach na tablicy wyników widniał remis 1:1. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Bernardo Silva, wyrównał Marc Albrighton. Co ciekawe w pierwszej połowie to "Lisy" stworzyły sobie więcej okazji.

Po przerwie spotkanie dalej było wyrównane. Jedni i drudzy tworzyli kolejne sytuacje, ale bramki nie chciały padać. W końcu w 81. minucie Ricardo Pereira strzałem z dystansu dał Leicester prowadzenie. Manchester City zaliczył drugą porażkę w ciągu czterech dni i spadł na trzecią pozycję w tabeli. Do lidera z Liverpoolu traci siedem oczek.

Leicester - Manchester City 2:1 (1:1)

Bramki: Albrighton 19, Pereira 81 - B. Silva 14

Świetna forma nie opuszcza Tottenhamu. Po wygranej 6:2 z Evertonem "Spurs" podejmowali Borunemouth z Arturem Borucem na ławce rezerwowych. Po 35 minutach podopieczni Mauricio Pochettino wygrywali już 3:0, co zapowiadało kolejny pogrom.

Po przerwie na listę strzelców wpisał się jeszcze Harry Kane, dla którego było to 12. gol w tym sezonie Premier League. Anglik zrównał się z Salahem oraz Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem. Wynik ustalił Son Heung-Min. Jedenaście goli w dwóch meczach i awans na pozycję wicelidera - lepszego prezentu Pochettino od swoich piłkarzy nie mógł dostać.

Tottenham - Bournemouth 5:0 (3:0)

Bramki: Eriksen 16, Son 23, 70, Lucas 35, Kane 61

 

Komplet wyników:

 

Burnley - Everton 1:5 (1:3)
Bramki: Gibson 37 - Mina 2, Digne 13, 71, Sigurdsson 22-karny, Richarlison 90+3

 

Manchester United - Huddersfield 3:1 (1:0)
Bramki: Matic 28, Pogba 64, 78 - Jorgensen 88

 

Crystal Palace - Cardiff 0:0

 

Fulham - Wolverhampton 1:1 (0:0)
Bramki: Sessegnon 74 - Saiss 85