Hidalgo Oliva został MVP sezonu 2016/2017 i należał do ligowej czołówki, zwłaszcza jeśli chodzi o widowiskowość. Jastrzębski Węgiel z Kubańczykiem w składzie otarł się o czołówkę pod wodzą trenera Marka Lebedewa, jednak klub objął Ferdinando De Giorgi i jego sytuacja diametralnie się zmieniła.
 
Serwis Plusliga.pl przeprowadził rozmowę z zawodnikiem, aby ten odniósł się do wypowiedzi prezesa na konferencji prasowej.
 
- Proszę prześledzić statystyki PlusLigi z dwóch ostatnich lat, nie licząc trwającego sezonu. Kto otrzymał więcej niż ja nagród MVP? Kto zdobył więcej punktów? Kto zaserwował więcej asów? Nikt. Nie wiem dlaczego Fefe posyłał mnie do kwadratu dla rezerwowych. To trener wybierał graczy do pierwszej szóstki, a prezes pozwolił trenerowi robić to, co chciał - zaczął Hidalgo Oliva.
 
Kubańczyk odniósł się także do zarzutów, które pojawiały się na jego temat.
 
- Spóźnienia na trening? To kompletna bzdura, nie chcę na ten temat rozmawiać. Zresztą, zgodnie z regulaminem klubu, jeśli ktoś spóźnia się na treningu, płaci karę. Reguły są jasne i przejrzyste. To nie wpływa na kwestię bycia dobrym czy złym zawodnikiem. Powroty z meczów wyjazdowych? To miało miejsce tylko raz, po meczu w Lubinie. Takie sytuacje czasami się zdarzają i nie słyszałem, żeby któremuś z trenerów to przeszkadzało. „Fefe” to trener z wysokiej półki, tak przynajmniej jest postrzegany i on mówi o moich prywatnych sprawach, zamiast o tym jak trenuję i jak gram? Chyba nie tak powinno to wyglądać. „Fefe” jest facetem po pięćdziesiątce, a zachowywał się jak dziecko. Szukał różnych wymówek, bo nie chciał powiedzieć prawdy - kontynuował.
 
Czy klub sugerował siatkarzowi przedwczesne rozwiązanie kontraktu?
 
- Taka sytuacja miała miejsce, ale dopiero w połowie listopada. Tylko dlaczego miałbym rozwiązać kontrakt? Żeby stracić pieniądze? Dostawałem całkiem niezłą sumę za siedzenie na ławce, może to nie podobało się trenerowi, albo prezesowi? Dobrze czułem się w klubie, byłem zadowolony, nie wiedziałem najmniejszego powodu, aby opuszczać Jastrzębie. Poza tym, w tym czasie było bardzo ciężko znaleźć nowy klub. Czy chcę odejść teraz? To klub jako pierwszy poprosił, żebym odszedł. Jeśli ktoś nie chce mnie w swoim zespole, to ciężko się z tym pogodzić. To tak, jak w związku dwojga ludzi. Jeśli któraś ze stron się „odkochała”, nie ma sensu przedłużać tych relacji. Moja ostatnia rozmowa z prezesem odbyła się prawie rok temu, gdy postanowił zatrudnić De Giorgiego - zakończył siatkarz.
 
Całą rozmowę z Hidalgo Olivą można przeczytać pod TYM linkiem.