Nie trzeba było nikogo przekonywać, że to mistrz Anglii był murowanym faworytem do gry w finale Carabao Cup. Grający na co dzień na poziomie League One Burton sensacyjnie dostało się do 1/2 finału rozgrywek, jednak nie mogło liczyć na taryfę ulgową ze strony faworytów. Guardiola, znany z rotacji nie ułatwił życia przeciwnikom i w wyjściowym składzie postawił na Kevina De Bruyne, Davida Silvę, Leroya Sane, Riyada Mahreza czy Kyle'a Walkera, a więc swoich podstawowych zawodników. Bohaterem spotkania został autor czterech trafień, Gabriel Jesus.
 
The Citizens prowadzili 4:0 już do przerwy i bawili się przeciwko bezradnemu kopciuszkowi. Guardioli nie było jednak mało. W przerwie powiedział swoim zawodnikom, aby dalej "grali swoje".
 
- Mieliśmy dalej grać swoje, zmuszać rywali do biegania i zdobywać kolejne bramki. Był to najlepszy sposób, aby okazać szacunek rywalom i całym rozgrywkom - powiedział po meczu Hiszpan. Chciałbym pogratulować rywalom, bo dokonali czegoś niezwykłego dochodząc tak daleko. Chcieliśmy pojechać na rewanż z dużym zapasem, ale tego się nie spodziewaliśmy. To dla nas niezwykle komfortowa sytuacja - powiedział Hiszpan.
 
Dzięki okazałemu zwycięstwu aż 9:0 rewanż będzie już tylko formalnością. W finale wicelider Premier League będzie miał jednak już dużo trudniejsze zadanie, zagra bowiem ze zwycięzcą pary Chelsea - Tottenham. W pierwszym meczu Koguty wygrały 1:0.
 
Dzięki dziewięciu kolejnych bramkom Manchester City umocnił się na prowadzeniu w wirtualnej tabeli najczęściej strzelających drużyn w pięciu najmocniejszych ligach. Mistrzowie Anglii mają już w tym sezonie 91 zdobytych bramek! Drugie Paris Saint-Germain ma na liczniku 77, trzecia Barcelona - 71.
 
Skrót meczu Manchester City - Burton w załączonym materiale wideo.