Maciej Turski: Na co postawiłeś i co udało ci się wypracować w trakcie przygotowań?

 

Dominik Zadora: Przede wszystkim skupiliśmy się na poprawieniu kondycji i siły. Łukasz jest zawodnikiem fizycznym i bez problemu potrafi wytrzymać dystans pięciu rund na wysokim tempie, więc tego "prądu" będę potrzebował naprawdę sporo. Oprócz tego standardowo: technika, troszkę taktyki, sparingi w Łodzi, a teraz szybkość i zbijanie wagi.

 

Zwróciłeś uwagę na aspekt pojedynku pięciorundowego. Pławecki jest zawodnikiem bardzo doświadczonym i stoczył już w swojej karierze kilka walk na tym dystansie. Czy dla Ciebie, pod względem choćby przygotowań, jest to duża różnica?

 

Nie był to dla mnie żaden przełom, bo z reguły trenujemy do pięciorundowych pojedynków, żeby sił było trochę więcej. Przygotowania do walki z Łukaszem nie odbiegały więc szczególnie od tych wcześniejszych - jedynie nieco więcej czasu poświęciliśmy na poprawienie wydolności.

 

Będzie to Twój debiut w organizacji Fight Exclusive Night. Czy tego typu występy wiążą się z dodatkową presją?

 

Debiutowałem już w wielu organizacjach, więc nie jest to dla mnie żadna nowość. Jeżeli chodzi o FEN, to wszyscy bardzo ciepło mnie przywitali, na czele z właścicielem Pawłem Jóźwiakiem. Nie czuję więc żadnej dodatkowej presji, to Łukasz będzie bronił pasa mistrzowskiego, a ja chcę mu go wyszarpać.

 

Jesteś młodym zawodnikiem, który z marszu wchodzi do organizacji i od razu dostaje walkę o mistrzowski pas. Czy nie wyzwala to w tobie dodatkowej adrenaliny?

 

Dreszczyk i adrenalina jak najbardziej, ale o presji nie ma mowy. Zamierzam po prostu wyjść naładowany pozytywnymi emocjami i zrobić swoje. wydaje mi się również, że nie dostałem walki o pas za darmo, bo jednak też coś tam wcześniej osiągnąłem i nie jestem już zawodnikiem anonimowym.

 

Osoby odpowiedzialne za informacje prasowe organizacji FEN napisały, że Dominik Zadora jest zawodnikiem cały czas idącym do przodu, który sprawia, ze widownia ogląda jego walki na stojąco. Zgadzasz się z taką opinią?

 

To prawda, lubię wdawać się w wymiany, lubię się bić i czasem nie kalkuluję. Po to przecież wchodzę do klatki czy ringu, żeby dawać jak najbardziej widowiskowe pojedynki. Kibice to lubią, co widać zresztą po liczbie sprzedanych biletów...

 

Jak oceniasz Łukasza Pławeckiego?

 

Uważam, że w Polsce jest numerem "1". Przeszedł do kategorii do 77 kg i utorował sobie drogę na sam szczyt. "Natrzaskał" tych tytułów i jest on nie tylko w polską, ale także światową półką, jeśli chodzi o formułę K-1. Jest bardzo doświadczony, bardzo silny, ma świetny boks i przegląd klatki. Cieszę się, że przyjdzie mi się zmierzyć z tak godnym przeciwnikiem.

 

Cała rozmowa z Dominikiem Zadorą w załączonym materiale wideo.