O starszym z braci Diaz głośniej zrobiło się po ostatniej gali UFC 234 w Melbourne. Wszystko za sprawą wypowiedzi legendarnego Andersona Silvy, który po porażce z Israelem Adesanyą przyznał, że chętnie zmierzy się z Nickiem na gali w Brazylii (UFC 237). Obaj zawodnicy rywalizowali w styczniu 2015 roku. Na kartach punktowych zdecydowanie wygrał Silva, ale później wynik został zmieniony na no-contest z powodu pozytywnego wyniku testu antydopingowego.

 

- Kiedy rozmawiałem z jego menadżerem kilka miesięcy temu, Nick powiedział, byśmy to zrobili! To interesująca walka - przyznał Silva na konferencji prasowej.

 

Problem w tym, że Diaz chyba niespecjalnie pali się do powrotu do oktagonu. Świadczą o tym jego ostatnie słowa. Stocktończyk przyznał bowiem, że "nie chce nikogo krzywdzić, tylko chce imprezować".

 

To poważny cios dla tych, którzy cały czas liczą na kolejny występ starszego z braci Diaz.

 

Co ciekawe, wyzwanie Silvy nie umknęło... Conorowi McGregorowi. Największa gwiazda MMA na świecie wykorzystała okazję i zaproponowała walkę młodszego bratu Nicka - Nate'owi, z którym stoczyła już dwie walki. Za pierwszym razem wygrał Diaz, raz triumfował Irlandczyk.