79 minut i koniec! Pokaz siły Igi Świątek w Australian Open
Iga Świątek zaprezentowała prawdziwy pokaz siły w II rundzie Australian Open. Wiceliderka światowego rankingu nie dała szans Marie Bouzkovej i pewnie wygrała 6:2, 6:3.

Iga Świątek udanie rozpoczęła zmagania w Australian Open. Choć miała drobne problemy w starciu z Chinką Yue Yuan, to ostatecznie wygrała 7:6 (5), 6:3 i awansowała do kolejnej rundy. Bez wątpienia celem naszej zawodniczki jest poprawienie wyniku sprzed roku, kiedy doszła do półfinału. To przecież jedyny wielkoszlemowy turniej, w którym jeszcze nie sięgnęła po tytuł. Aby zwiększyć swoje szanse, trzeba było pokonać Marie Bouzkovą.
ZOBACZ TAKŻE: Było 6:2, 3:2 i... krecz. Niespodziewany finał meczu Polki
Początek należał do Polki. Widać było dużą koncentrację, co przełożyło się na skuteczny serwis i agresywny return. Czeszka w kluczowym momencie popełniła prosty błąd i po paru minutach było już 2:0 dla Świątek.
Tempo gry narzucone przez naszą tenisistkę było bardzo wysokie. Mimo to popełniała proste błędy (zdarzył jej się nawet podwójny błąd serwisowy), dzięki czemu rywalka wykorzystała drugiego break pointa i zanotowała pierwsze przełamanie.
Gra Świątek była szarpana. Można było stwierdzić, że Czeszka przyjęła wyraźnie defensywną postawę. Nie było zbyt dużej agresji, a jedynie oczekiwanie na pomyłkę wiceliderki światowego rankingu.
Początek siódmego gema i sytuacja bezprecedensowa. Podczas wymiany obie zawodniczki spotkały się przy siatce, gdzie Świątek "postraszyła" rywalkę uderzeniem. Bouzkova, próbując skończyć akcję, dotknęła jednak siatki brzuchem, przez co straciła punkt.
Przewaga Polki była coraz większa. Ustabilizowała grę, nie było już tyle szarpanych akcji, a raczej konsekwencja i precyzja. Ostatni gem w tym secie był tylko potwierdzeniem - trzecie przełamanie. 38 minut potrzebowała Iga, by wygrać 6:2.
Pierwszy gem w drugim secie - to była totalna dominacja Igi i pewne zwycięstwo do 0. Od tamtej pory inicjatywę na korcie zaczęła przejmować Czeszka. Nie dość, że zdobywała kolejne punkty, to widać było coraz większą nerwowość na twarzy Świątek. Nagle zrobiło się 1:3 i można było zacząć się obawiać.
Szybko Polka pokazała jednak, że sytuacja jest pod kontrolą. Aż cztery wygrane gemy z rzędu, w tym dwa przy serwisie rywalki - to było znamienne. Po jednej z udanych akcji pokazano sztab Igi, który był pod wrażeniem tego, jak wyglądała nasza zawodniczka.
Choć wydawało się, że ostatni gem to będzie formalność, Czeszka obroniła dwie piłki meczowe. Ale na tyle było ją stać. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Świątek 6:2, 6:3, dzięki czemu awansowała do trzeciej rundy turnieju.
Iga Świątek - Marie Bouzkova 6:2, 6:3
Przejdź na Polsatsport.pl
