Harting udzielił dużego wywiadu gazecie "Bild am Sonntag". Mówił w nim o powrocie do ciężkich treningów, pierwszych od pięciu lat wakacjach i oczekiwaniach na nadchodzący sezon.

 

Mistrz olimpijski, świata i Europy za niespełna dwa tygodnie wystąpi w halowym mityngu w Berlinie. Będzie rywalizować po raz pierwszy od 16 miesięcy, kiedy zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Swój powrót do startów dwukrotnie przekładał i przyznaje, że nadal nie jest w stu procentach gotowy.

 

"Jestem teraz całkowicie innym sportowcem niż przed kontuzją. Przez sześć miesięcy w ogóle nie trenowałem, co nie zdarzyło mi się od dziecka. W tym czasie wiele rzeczy udało mi się zrobić i poznałem całkowicie inne życie, którego wcześniej nie znałem. Po raz pierwszy od pięciu lat byłem na wakacjach" - powiedział.

 

Harting najpierw poleciał do Nowego Jorku, a później odwiedził przyjaciół w innej części Stanów Zjednoczonych.

 

"Za oceanem jestem zwykłym człowiekiem. Mogłem normalnie przejść po ulicy, nikt się mną nie interesował. Po raz pierwszy poszedłem do restauracji z hamburgerami i bez wyrzutów sumienia zjadłem. To całkowicie nowe dla mnie uczucie. Musiałem też udać się do lekarza, bo miałem problemy żołądkowe. I nagle uświadomiłem sobie, że przecież nie mogę wziąć jakiegokolwiek lekarstwa, tylko muszę uważać, by jakiś składnik nie był na liście substancji zakazanych. Do tej pory nie myślałem o takich sprawach, bo jako sportowiec udawałem się do mojego lekarza, który sam tego pilnował" - wspomniał.

 

I właśnie wtedy zrozumiał, że do tej pory nie myślał o wielu rzeczach. "Dotarło do mnie, że muszę się przygotować na życie po sporcie, bo ono jest całkowicie inne. Sam o siebie będę musiał zadbać" - podkreślił.

 

Harting zrozumiał także, że przez te miesiące, kiedy leczył kontuzję, bardzo oddalił się od wyczynowego uprawiania sportu.

 

"To bardzo trudne wrócić na odpowiednie tory. Sport wymaga bardzo dużych poświęceń, a ja praktycznie przez rok całkowicie od tego odszedłem. Bardzo trudno jest teraz nadrobić stracony czas, bo rywale nie spali i szli do przodu, a ja się cofałem. Właśnie dlatego postanowiłem trochę zmienić. Wprowadziłem zajęcia z trenerem mentalnym. Wcześniej zawsze myślałem, że tego nie potrzebuję" - przyznał.

 

Po co mu takie zajęcia? "Jestem jak komputer. Mój hardware działa prawidłowo, ale muszę na nowo zaprogramować swój program. Do tego potrzebuję odpowiednich specjalistów, by znowu umieć się w stu procentach koncentrować na jednym celu i by ponownie nauczyć się cierpieć na treningach. Przecież chcę, by igrzyska w Rio de Janeiro zakończyły się sukcesem" - powiedział.

 

Ponadto Harting postanowił także zmienić swoją dietę.

 

"Nie jem węglowodanów ani cukru. Wyjątkiem są niedziele, kiedy pozwalam sobie na trochę więcej. Znacznie lepiej się teraz czuję, nie jestem taki śpiący i wiele rzeczy przychodzi mi z większą łatwością" - dodał.

 

Jednym z największych konkurentów Hartinga w walce o olimpijskie złoto powinien być mistrz świata z Pekinu (2015) Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław).