James, jako zawodnik Cavaliers i Miami Heat, wygrał z Hornets 21 meczów z rzędu. Długo wszystko wskazywało na to, że ta seria zostanie podtrzymana. Do przerwy jego zespół wygrywał w Charlotte 58:49.

Gospodarze w trzeciej kwarcie potrzebowali jednak zaledwie pięciu minut, by stratę zniwelować. Później poszli za ciosem i do końca kontrolowali przebieg gry. Najlepszy w ich szeregach był Jeremy Lin, który zdobył 24 pkt. Dla "Kawalerzystów" 26 uzyskał Kyrie Irving.

"To już trzeci mecz z rzędu, w którym fatalnie gramy w trzeciej kwarcie. Wykonaliśmy dobrą robotę w pierwszej połowie, a potem wszystko wyglądało bardzo źle. Musimy rozgryźć czemu tak się dzieje" - podkreślił LeBron James, zdobywca 23 pkt.

W trzecim meczu z rzędu tzw. triple-double uzyskał Russell Westbrook. Rozgrywający Oklahoma City Thunder na swoim koncie zapisał 24 pkt, 19 zbiórek i 14 asyst, a jego drużyna pokonała we własnej hali Orlando Magic 117:114.

Goście blisko byli sprawienia niespodzianki, ale przez ostatnie dwie i pół minuty nie zdołali trafić do kosza. Decydujące punkty zdobył dla Thunder Kevin Durant. "Za trzy" trafił, gdy na zegarze pozostało 0,5 s. W całym meczu zapisał na swoim koncie 37 pkt.

"Kiedy masz takich dwóch zawodników jak Westbrook i Durant, to przed ostatnią akcja nawet nie musisz brać czasu. Po prostu dajesz im piłkę, a oni wiedzą co z nią zrobić" - powiedział trener Magic Scott Skiles.

Wśród pokonanych najlepszy był Victor Oladipo - 37 pkt.

Serię zwycięskich meczów u siebie kontynuują koszykarze San Antonio Spurs. "Ostrogi" w tym sezonie na własnym parkiecie jeszcze nie przegrały, a w środę odniosły 27. wygraną. Tym razem pokonały New Orleans Pelicans 110:97.

Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził LaMarcus Aldridge, który zdobył 36 pkt. Kawhi Leonard dołożył 26, a wśród pokonanych wyróżnił się Anthony Davis - 28 pkt i 10 zbiórek.

W obecnych rozgrywkach Spurs u siebie rozegrają jeszcze 15 spotkań. Rekord otwarcia należy do Chicago Bulls, którzy w sezonie 1995/96 wygrali we własnej hali pierwsze 37 meczów. Natomiast Boston Celtics w sezonie 1985/86 u siebie uzyskali bilans 40-1.

Do niespodzianki doszło w Los Angeles, gdzie mający wysokie aspiracje Clippers ulegli jednej z najsłabszych drużyn sezonu Minneosta Timberwolves 102:108. Andrew Wiggins zdobył dla gości 31 pkt.

"Leśnym Wilkom" w hali Staples Center udało się wygrać pierwszy raz od blisko czterech lat.

Minionej nocy grała także drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards przegrali u siebie z broniącymi tytułu Golden State Warriors 121:134. "Czarodzieje" z bilansem 21-26 zajmują 11. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Polski środkowy przebywał na parkiecie 28 minut i zdobył dziewięć punktów, trafiając cztery z ośmiu rzutów z gry oraz jeden z dwóch wolnych. Miał także osiem zbiórek, dwa przechwyty, blok i trzy straty.

Dla gości 51 pkt zdobył Stephen Curry.