Upraszczając... Poszło o to, że prezes Boniek chciał zmian w statucie. Po co i dlaczego się przy tym upierał, to już inna sprawa. Przedstawiciele klubów Ekstraklasy solidarnie się postawili. Głosowali na "nie" nawet kwestiach, które nie budziły wątpliwości. Poirytowany prezes wymierzał razy na lewo i prawo zarzucając np. Legii amatorszczyznę przy okazji pamiętnego meczu z Celtikiem. Opozycja szefowi związku - lekceważenie klubów. Posypały się groźby, było coś o braku lojalności i zdradzie, zapowiedzi rychłego rewanżu. Panowie puszyli się, napinali i robili groźne miny.

 

Golla, Wszołek, Sobota – kogo powoła Adam Nawałka?

 

Próbując wziąć sprawę na rozum, trudno pojąć dlaczego dwie organizacje, w których jedna jest zależna od drugiej – bo przecież Ekstraklasa SA zarządza rozgrywkami, tylko dlatego, że godzi się na to PZPN – rozjechały się w swoich dążeniach aż tak bardzo. I jedni, i drudzy wyrzucając sobie wszystko co najgorsze. Generalnie mówią prawdę. Jednak tylko czy o to chodzi? Czy chodzi o to, aby PZPN mając w rękach mnóstwo instrumentów, w tym komisję licencyjną, odgrywał się teraz na buntownikach i stawiał kluby do kąta? Czy o to chodzi, aby kluby negowały nawet sensowne z własnego punktu widzenia projekty, tylko dlatego żeby postawić się PZPN? Czy poważnie mają się teraz tłuc wszyscy ze wszystkimi? To ma być reforma polskiej piłki?

 

W najbliższy czwartek Zbigniew Boniek kończy 60 lat. "Zgoda, zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda", jak pisał Aleksander Fredro w "Zemście". Przed Euro we Francji żadna wojna nie jest nam potrzebna, a wskazany przynajmniej rozejm. Kibiców interesuje jednak przede wszystkim piłka nożna. Ciekawe czy któryś z piłkarskich bonzów, którzy tak mocno skakali sobie do gardeł w miniony wtorek, zauważył że z piłkarskiej mapy Polski znika kolejny klub?

 

Cezarego z Pazurem zobaczycie w materiale wideo.