W ligowym starciu z Piastem Gliwice Brożek mógł zapewnić ekipie Wisły pierwsze od listopada ligowe zwycięstwo. Napastnik krakowskiej drużyny nie zdołał  jednak zamienić na bramkę rzutu karnego, podyktowanego w doliczonym czasie gry, przy wyniku 1:1;  jego strzał obronił Jakub Szmatuła.

 

"W tej ostatniej akcji wszystkich zawiodłem. Siebie, drużynę, kibiców... Wiadomo, że w takim, momencie może to nie jest ryzyko, ale wziąłem na swoje barki odpowiedzialność. Niestety - tak jak powiedziałem wcześniej - zawiodłem. Może nie były to nerwy, bardziej już brak sił, bo odczułem to spotkanie i miałem w nim kilka ciężkich momentów, ale to mnie nie usprawiedliwia. To jest karny i z tego musi paść bramka. Do strzelania rzutu karnego byłem wyznaczony ja oraz Zdeněk. Między sobą mieliśmy decydować o tym kto ma strzelać. Patryk też chciał to zrobić i teraz można gdybać co byłoby, gdyby to on strzelał. Co ja mogę powiedzieć. Jestem w kiepskim nastroju" - mówił pechowy egzekutor.

 

"Mamy remis, który nas nie satysfakcjonuje. Graliśmy o pełną pulę, szkoda że w ostatnich minutach nie zdobyliśmy bramki na wagę zwycięstwa. Powiem do Pawła Brożka: jesteśmy wszyscy z tobą. Nie powiodło się tym razem, uda się następnym. Paweł zgłosił się przed meczem do wykonywania karnego" - powiedział po spotkaniu trener Wisły Marcin Broniszewski.

 

Wisła zajmuje obecnie 15. - przedostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy. W poniedziałek urlopowany został dotychczasowy trener "Białej Gwiazdy" Tadeusz Pawłowski; tymczasowo zastąpił go Marcin Broniszewski.