Po 27 kolejkach Lechia zajmuje z dorobkiem 33 punktów dziewiąte miejsce w tabeli, zatem awans do czołowej ósemki nie zależy tylko od jej wyników. Biało-zieloni muszą głównie liczyć na potknięcie ósmej Jagiellonii, która zgromadziła 35 „oczek”.

 

„Zdajemy sobie sprawę jaka jest nasza sytuacja, ale generalnie nie zajmuję się rzeczami, na które nie mam realnego wpływu. Mam natomiast wpływ na to, co wydarzy się na naszym stadionie w niedzielę” - przyznał Nowak.

 

Przełom w futbolu! Będzie czwarty rezerwowy w dogrywkach meczów w Rio

 

Tego dnia o godzinie 15.30 gdańszczanie zmierzą się z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza, która ma tylko punkt mniej. 25 października lechiści, po bramce zdobytej z rzutu karnego w doliczonym czasie gry przez Grzegorza Kuświka, wygrali z tą drużyną w Mielcu 1:0. Było to jednocześnie ostatnie ligowe wyjazdowe zwycięstwo biało-zielonych.

 

„Oglądałem kilka spotkań Termaliki. Widać, że nasi niedzielni rywale grają fajną, otwartą piłkę, ale każdy mecz jest inny i różnie się dla drużyn układa” - ocenił.

 

52-letni szkoleniowiec zapewnia, że w ostatnich meczach sezonu zasadniczego jego zespół nie będzie kalkulował, ale chciałby również zagrać na „zero” z tyłu. Lechia nie zdołała bowiem zachować czystego konta w pięciu ostatnich spotkaniach.

 

„Nie powiem, żebyśmy nie tracili głupich bramek, bo nie można podzielić bramek na mądre i głupie. Chciałbym, żebyśmy nie tracili goli w prosty sposób, jak to miało miejsce chociażby w meczach z Zagłębiem w Lubinie i Górnikiem w Zabrzu. Nie możemy przegrywać spotkań, które powinniśmy zremisować, ani remisować meczów, które powinniśmy wygrać. Są jednak takie dni, że nie zawsze można strzelić więcej bramek niż jedną, zatem jeśli objęło się skromne prowadzenie, to czasami trzeba zrobić wszystko, aby je utrzymać. Zapewniam jednak, że Lechia zawsze będzie grała do przodu i nigdy do tyłu. Nie wyobrażam sobie, aby ta drużyna miała bronić się i stać we własnym polu karnym” - skomentował.

 

Przed konfrontacją z Termalicą trener Nowak ma do dyspozycji praktycznie wszystkich zawodników. Pod znakiem zapytania stoi jedynie występ kontuzjowanego Milosa Krasica. „Milos ćwiczył z nami w czwartek, ale nie uczestniczył w całym treningu. Na niedzielnym spotkaniu liga się jednak nie kończy, a później mamy aż dwa tygodnie do kolejnego meczu z Legią. Decyzję o występie Krasica podejmiemy w sobotę” - podsumował gdański szkoleniowiec.