Zawodnicy niemal od samego startu będą jechali pod górę. Po 95 km osiągną słynną przełęcz Passo Pordoi na wysokości 2239 m n.p.m. Po trzech kolejnych, krótszych podjazdach czeka ich, być może kluczowa dla losów etapu, a nawet wyścigu, wspinaczka na Passo Giau.

 

Przełęcz znajduje się 40 km przed metą. Podjazd na nią ma prawie 10 km, a kolarze na tym odcinku pokonają w pionie ponad 900 m.

 

"W tym miejscu może się peleton podzielić i na mecie mogą być duże różnice czasowe. Myślę, że Rafał Majka na tym etapie spróbuje pokazać swoją moc, spróbuje zaatakować i będzie walczył o podium" - powiedział ekspert stacji Eurosport, trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne Dariusz Baranowski.

 

Przedsmak tego etapu zawodnicy mieli już w piątek, kiedy musieli pokonać cztery wymagające podjazdy. Po samotnej ucieczce zwyciężył Hiszpan Mikel Nieve (Sky), a Majka do mety dotarł piąty, minutę i 17 sekund później, razem z innymi faworytami wyścigu - Włochem Vincenzo Nibalim (Astana) i Hiszpanem Alejandro Valverde (Movistar).

 

"Etap poszedł bardzo dobrze, bez problemów utrzymałem się w grupie faworytów. Na finiszu chciałem wywalczyć jeszcze bonifikatę, ale Nibali był szybszy. Nastawiam się na ten weekend i wierzę w siebie" - podkreślił Majka na swoim profilu na Facebooku.

 

W klasyfikacji generalnej Polak jest szósty. Do prowadzącego reprezentanta Kostaryki Andreya Amadora (Movistar) traci 1.37. Nibali wyprzedza Majkę o 56 sekund, a Valverde o 54.