Walia wygrała grupę, co już było niespodzianką. Pokonała następnie Irlandią Północną i faworyzowaną Belgię. Teraz stoi u bram piłkarskiego raju, jakim jest finał wielkiej imprezy. Rzecz jasna wszystkie media świata wymieniają Garetha Bale'a, który jest największą gwiazdą. Jednak Walia to nie tylko Bale - to wielu innych fantastycznych piłkarzy, a także mądry trener Chris Coleman. 46-letni szkoleniowiec musiał przedwcześnie zakończyć karierę piłkarską, po tym jak uczestniczył w wypadku samochodowym. Był wówczas piłkarzem Fulham. Pół roku później został menedżerem tego londyńskiego klubu i doprowadził go do najwyższego miejsca w historii Premier League - Fulham było dziewiąte w 2004 roku. W 2007 Coleman został zwolniony, ale zaczął zbierać doświadczenie za granicą, prowadząca Real Sociedad San Sebiastian i Larissę. Później objął klub Championship, Coventry City.

Spokój federacji, mimo klęski 1:6 z Serbią

27 listopada 2011 roku cała Wielka Brytania - w szczególności 3-milionowa Walia - były w szoku. Selekcjoner reprezentacji, Gary Speed popełnił samobójstwo! Osierocił żonę i dwójkę dzieci. Speed wcześniej był kapitalnym skrzydłowym - 85-krotnym reprezentantem Walii. W 10 meczach, w których prowadził drużynę narodową w roli selekcjonera, 5 wygrał. Rodziła się nadzieja na lepszy los. Jednak targnął się na swoje życie, wywołując szok. Jego następcą od początku 2012 roku został Coleman. Okoliczności, w których objął zespół były nadzwyczajne. We wrześniu 2012 roku przyszła klęska 1:6 z Serbią. I federacja i sam trener zachowali jednak spokój. Eliminacje do Mundialu w Brazylii były nadzwyczaj trudne, podobnie jak grupa do której trafiła Walia. Ostatecznie 3 wygrane, 1 remis i 6 porażek oznaczały przedostatnie miejsce - za Belgią, Chorwacją, Serbią, Szkocją, a przed Macedonią. Wygrana w Szkocji i remis w Belgii spowodowały, że Coleman nie był podważany.

Giggs: "Bale bardziej wartościowy niż ja"


Czas, który dostał Coleman, okazał się doskonale wykorzystany - Walia w eliminacjach EURO 2016 wygrała 6 meczów, 3 zremisowała i tylko jeden przegrała. Ba, z Belgią, która wygrała grupę miała lepszy bilans (wygrana i remis!). Coleman doskonale zorganizował grę defensywą, która opiera się na piątce piłkarzy i bramkarzu Wayne Hennesseyu. W środku bloku obronnego operują James Chester, Ashley Williams i Ben Davies, a po bokach Chris Gunter i Neil Taylor. Przywódcą jest Williams - to taki walijski Glik! W środku pola niezwykłą rolę pełni kreatywny Aaron Ramsey, którego jednak z Portugalią zabraknie za kartki. Tym większe zadanie dla Joe Allena, Joe Ledleya i Andy'ego Kinga. Atak to Hal Robson-Kanu i mający całkowitą wolność Bale. Wolność, z której korzysta na rzecz drużyny. To różni Bala'a od Cristiano Ronaldo! Ryan Giggs - przez dekadę najlepszy walijski piłkarz - przyznaje: "Bale jest bardziej wartościowy dla reprezentacji, niż ja byłem". Wynika to chyba również z nastawienia. Giggs praktycznie grał tylko o punkty. Każdy mecz towarzyski - na wniosek menedżera MU, sir Alexa Fergusona - omijał szerokim łukiem. Bale - jeśli tylko zdrowie pozwala - zawsze jest do dyspozycji. I sam głosi: "Dla mnie mecze w drużynie narodowej to sprawa serca".

Złota generacja zanim coś osiągnęli...

Walijczykom zawsze trafiali się wielcy piłkarze, jak John Charles, John Toshack, Ian Rush, Mark Hughes, Neville Southall, czy wspomniany Giggs. Jednak czasami tym piłkarzom brakowało odpowiednio mocnego otoczenia, a czasami właśnie serca do gry. Stąd jednym udziałem w finałach wielkiej imprezy był niezapomniany dla Walijczyków Mundial w 1958 roku, gry odpadli w ćwierćfinale z późniejszym triumfatorem Brazylią. A bramkę na wagę wygranej "canarinhos" strzelił młodziutki Pele...  Teraz najsłynniejsi Walijczycy, jak Bale, Ramsey, czy Williams dają najlepszy przykład, jak należy podchodzić do reprezentowania kraju. W spotkaniu 1/8 finału Williams doznał kontuzji barku. Coleman chciał go zdjąć. Jednak zawodnik postawił weto. Selekcjoner opowiadał po meczu: "Powiedział mi, że da radę. To mój kapitan, muszę mieć do niego zaufanie". Walia to "team spirit" i wielkie zaangażowanie każdego z graczy. Efekt przyniosło piorunujący - półfinałowy... Czy finału? Po eliminacjach EURO 2016 selekcjoner śmiał się: "Moich piłkarzy określono mianem złotej generacji, zanim naprawdę coś osiągnęli. Teraz już można tak o nich mówić". Określenie to jedno, a złoto to inna sprawa...