Paul Sunderland, Kevin Barnett - komentatorzy NBC.  

Chyba najlepsza dwójka sprawozdawców NBC na tych igrzyskach. Paul Sunderland, z mistrzowskiej drużyny USA z Los Angels w 1984 roku, komentuje siatkówkę już od 1992 roku, igrzysk w Barcelonie – i nikt nie robi tego lepiej. Jego partnerem jest także siatkarski olimpijczyk reprezentacji USA z Sydney oraz Aten, późniejszy  zawodnik klubów z Austrii, Belgii oraz Włoch – Kevin Barnett. Ta dwójka, która w siatkówce pare rzeczy na parkiecie widziała, jest od początku turnieju pod wielkim wrażeniem gry biało-czerwonych. Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji,  biorąc udział w programie NBC Sports Network zapowiadającym poszczególne dyscypliny, Sunderland i Barnett stawiali na Polskę jako reprezentanta grupy B w finale igrzysk.

 

Według Sunderlanda, „obok 8-9 siatkarzy, którzy grają na światowym poziomie, jednym z najlepszych siódmych graczy turnieju jest Stephane Antiga. Nie tylko dlatego, że jest jednym z niewielu trenerów, którzy mogą przychodzić na mecze w T-shirtach, ale dlatego, że rozumie, co się dzieje na parkiecie, zanim zacznie się coś psuć. Nawet jeśli podejmuje niepopularne decyzje, to zawodnicy reprezentacji Polski rozumieją dlaczego postępuje tak, a nie inaczej”. Sunderland, podobnie jak Barnett uznał porażkę reprezentacji Polski z Rosją za „mało ważną, bo momentami, jak Polacy gracy zbyt koncertowo, miałem wrażenie, że się bali, że zbyt dużo pokazują... i odpuszczali”. Sunderland jest też autorem chyba najlepszego zdania o Kurku: „On powinien zostać aresztowany za napaść za to, co robi z Rosjanami”.

 

Zdaniem Barnetta, przełomowym momentem dla reprezentacji USA nie było wcale „być albo nie być”  po dwóch porażkach czyli zwycięstwo z Brazylią, ale pierwszy set wygranego meczu z Francuzami. „Zespół warty olimpijskiego medalu narodził się w chwili, kiedy przegrywając 9-17 z Francuzami potrafiliśmy wygrać, wydawałoby się przegranego, seta... i cały mecz. Zadecydowała gra weteranów – Matt Anderson, Micah Christenson czy Max Holt – pokazali, że jak grasz według planu, zgodnie z taktyką, to rywal zaczyna w siebie wątpić. Tak samo trzeba zagrać z Polską. Będą momenty, kiedy mistrzowie świata będą grali jak z innej planety, ale... trzeba grać swoje, nie wpadać w panikę. Będzie klasyk. Żeby wygrać z Polską trzeba grać nie dobrze, a bardzo dobrze. Tego oczekuję od trójki David Lee, Taylor Sanders i Aaron Russell. 

 

Llloy Ball, czterokrotny olimpijczyk siatkarskiej reprezentacji USA (1996, 2000, 2004, 2008), mistrz olimpijski z Pekinu (2008):

 

Ćwierćfinały to najważniejszy mecz na igrzyskach. Wygrywasz, masz szansę na medal; przegrywasz, masz zero. Trzeba zacząć od początku spotkania z wielką energią, zdawać sobie sprawę ze znaczenia tego spotkania, że już więcej szans nie będzie. Oba zespoły będą oczywiście mocno zdenerwowane, ale wygrają ci, którzy zrozumieją jako pierwsi,  że trzymanie się przedmeczowego planu uspokaja. To zaprocentowało w naszym zespole w 2008 roku przeciwko Serbii. Przegrywaliśmy 1-2 w setach, każdy punkt to była męczarnia, ale w piątym nasze emocje, motywacja przewyższała rywali. Z każdym kolejnym meczem nasi wystawiający grają coraz lepiej, szybciej – to będzie klucz przeciwko Polsce. Kiedy Team USA chwyta swój rytm, jesteśmy nie do powstrzymania.