Podczas piątkowego zjazdu wielu spodziewało się nie wiadomo czego. Tymczasem sprawy przybrały taki obrót, że zanim delegaci zdążyli zgłodnieć, już o godzinie 13.38 wszystko było jasne.

 

Boniek wygrał i nikogo to nie dziwi. Pewien wpływ miał na to również spór o zasady głosowania. Przy okazji wyborów pozostał pewien niesmak. Umknęła okazja, aby podyskutować o problemach polskiej piłki, takich jak walka z chuliganami na stadionach, szkolenia trenerów, bankructwa klubów itp.

 

W zamian tzw. kampania wyglądała, jak nędzne show. Ostatecznie przegrany Józef Wojciechowski się obraził i wyszedł. Burzy w naszym futbolu nie ma, w PZPN wszystko zostało po staremu. Zostaje pytanie czy w naszej piłce wszystkie sprawy mają się kręcić, tak jak się kręcą?

 

Cały materiał w załączonym wideo.