Łukasz Kadziewicz: Jak podsumowałbyś swoje występy w drużynie Stéphane’a Antigi? Byłeś w niej ważną postacią, choć wiele osób wątpiło w to, że dasz radę poprowadzić reprezentację Polski w tak ważnych zawodach, jak choćby na igrzyskach olimpijskich.

 

Grzegorz Łomacz: Na pewno przed przejściem do Lubina miałem ciężki okres i wiele osób we mnie zwątpiło. Ciężko pracowałem, aby dojść do obecnego poziomu i znaleźć się w tym miejscu. Cieszę się, że trener dał mi szansę.

 

Na pewno jeszcze trochę poczekamy na nazwisko nowego selekcjonera kadry. Czy masz jakichś swoich faworytów, czy jak zawsze będziesz dyplomatą i powiesz, że wszyscy wymienieni kandydaci są świetnymi fachowcami?

 

Będę dyplomatą i powiem, że to dobrzy fachowcy. (śmiech)

 

Krzysztof Ignaczak określił drużynę Cuprum jako czwartą grupę do brydża, która obok Asseco Resovii, ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz PGE Skry Bełchatów stanowi o sile Plusligi. Czy twoim zdaniem któraś z drużyn dołączy jeszcze do walki o medale?

 

W tym gronie wymieniłbym na pewno Jastrzębski Węgiel. My mamy wielkie nadzieje, aby zakończyć sezon w pierwszej czwórce. Uważam, że mamy do tego wszelkie predyspozycje.

 

Co twoim zdaniem stanowi o sile Cuprum?

 

Zespołowość. Każdy trener wpajał nam, że nie liczy się jednostka, tylko dobro zespołu.

 

Mówi się, że jesteś zupełnie innym zawodnikiem niż Fabian Drzyzga. Jego określa się mianem „wariata”, który potrafi zagrać wrzutkę z trzeciego metra. Ty stawiasz na precyzję.

 

Nie zwracam uwagi na to czy jestem „szalonym” rozgrywającym. Czasem są momenty gdy można zaryzykować, ale generalnie koncentruję się na tym aby dobrze grać i żeby drużyna miała z tego pożytek.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.