2016 rok w Premier League kończył się spotkaniem, które zapowiadało się na prawdziwy hit. Liverpool i Manchester City to gwarancja emocji oraz bramek, a Juergen Klopp i Pep Guardiola na ławkach trenerskich tylko podgrzewały atmosferę. Największym wydarzeniem był oczywiście powrót Sergio Aguero do wyjściowego składu "The Citizens". Argentyńczyk został zawieszony po meczu z Chelsea, ale na Anfield mógł już zagrać.

Zaczęło się jednak idealnie dla gospodarzy. Z lewej strony urwał się Adam Lallana, a chwilę później kapitalnie dośrodkował w pole karne, gdzie czekał już Georginio Wijnaldum. Holender świetnie złożył się do strzału głową i Liverpool objął prowadzenie. Trzeba przyznać, że poza tym trafieniem zbyt wiele na boisku się nie działo.

Zawodzili przede wszystkim goście, którzy po stracie bramki nie mieli pomysłu na stworzenie sytuacji bramkowej. Zmieniło się to nieco w drugiej połowie. Intensywność gry była zdecydowanie wyższa, a "Obywatele" w końcu zaczęli uderzać w kierunku Simona Mignoleta. To jednak było za mało na dobrze grającą obronę Liverpoolu.

Liverpool wygrał i ciągle jest na drugim miejscu ze stratą sześciu punktów do prowadzącej Chelsea. Manchester City jest na trzecim miejscu (cztery oczka za Liverpoolem).

Liverpool - Manchester City 1:0 (1:0)

Bramka: Wijnaldum 8.

Liverpool: Mignolet - Clyne, Lovren, Klavan, Milner - Can, Henderson (64 Origi), Wijnaldum - Mane (89 Lucas), Lallana, Firmino.

Manchester City: Bravo - Zabaleta (86 Navas), Otamendi, Stones, Kolarov - Fernandinho, Toure (89 Iheanacho) - Sterling, Silva, De Bruyne - Aguero.

Żółte kartki: Klavan, Can - Otamendi.