Kołtoń odpowiada współwłaścicielowi Legii: Liczby, liczby Panie Mioduski!

Piłka nożna
Kołtoń odpowiada współwłaścicielowi Legii: Liczby, liczby Panie Mioduski!
fot. CyfraSport

O wartości oświadczenia Dariusza Mioduskiego – w sprawie finansów Legii – świadczy zdanie: „Tylko raz mój sprzeciw był absolutnie stanowczy, gdy Bogusław Leśnodorski forsował do pełnienia roli trenera samego siebie”. „Leśny” mówi: „Komedia! Jak "Kuchy" pudłował, to chciałem zagrać za niego, a jak "Rzeźnik" stracił formę, to chciałem się wystawić za niego!”

Po naszym tekście o tajemnicach biznesu Legii, oświadczenie wydał Dariusz Mioduski. Nie zanegował żadnych liczb, żadnych faktów, czy ciągu zdarzeń, który doprowadził do konfliktu z Bogusławem Leśnodorskim i Maciejem Wandzlem, a który narastał od jesieni 2015 roku. Materiały do tekstu zbierałem przez dwa tygodnie, a szykowałem się do napisania od miesięcy. Informacje są zweryfikowane, a dane dot. finansów unikalne, jeśli chodzi o media. Dużo liczb nigdy wcześniej nie ukazało się publicznie.

 

Cała prawda o finansach Legii

Trio kupiło Legię od ITI za łączną sumę 40 milionów złotych (jeszcze jedna płatność nastąpi w przypadku kolejnego awansu do Ligi Mistrzów). Mioduski w umowie założycielskiej Legia Holding sp. z o. o. posiada możliwość wykupienia udziałów od Leśnodorskiego i Wandzla. Jednak obecnie - według parametru - musiałby za 40 procent udziałów wyłożyć co najmniej 70 milionów złotych. Mioduski – nie chcąc skorzystać z parametru, co wielu zaskakuje – decyduje się na procedurę „shoot-out” (sposób licytacji z możliwością jednej dogrywki). To zdumiewa, bo stwarza realną możliwość kupienia Legii przez parę Leśnodorski-Wandzel. W budżecie za ten rok zysk operacyjny – w języku ekonomicznym EBITDA – Legii sięgnie gigantycznej sumy 100 milionów złotych. Legia ma zadłużenie na rzecz Skarbiec NFI 20 milionów złotych (pożyczka z początku 2016 roku na 3,5 roku). W erze Leśnodorskiego zysk z transferów – już po zapłaceniu wszystkich prowizji, podatków i innych zobowiązań – wynosi 60 milionów złotych. Mioduski do dziś nie podpisał się pod transferami Miroslava Radovica i Vadisa Odjija-Ofoe...

Podstawą tekstu była wszechstronna wiedza zza kulis, a nie cytowanie stron. Mioduski zarzuca mi stawanie po jednej stronie. Jednakże moje zdanie o prowadzeniu klubu przez Leśnodorskiego nie zmieniło się - w maju 2016 roku zamieściłem tekst: „Leśnodorski, czyli oddech po ITI”, a w sierpniu „Charyzma Leśnodorskiego przyniosła Ligę Mistrzów”. Gdyby porównać dorobek Legii ITI a Legii Leśnodorskiego to... nie ma żadnego porównania. A ludzie ITI rządzili klubem od 2004 roku do 2012. W tym czasie wywalczyli tylko jedno mistrzostwo Polski. Leśnodorski w cztery lata wywalczył trzy tytuły. Za każdym razem w erze „Leśnego” Legia jesienią grała w Europie. To stąd wziął się współczynnik Legii, który umożliwił jej rozstawienie latem 2016 roku w walce o Ligę Mistrzów. Tymczasem Mioduski w oświadczeniu pisze o „szczęściu przy zdobywaniu mistrzostwa Polski, a później podczas losowania rywali w drodze do Ligi Mistrzów”. Szczęściu w biznesie, a już w biznesie piłkarskim na pewno, trzeba pomagać – wiedzą i intuicją (piszę o tym obszernie w tekście środowym). I Leśnodorski – ze swoim zaprawionym w boju zespołem - pomaga. Dwie trzecie transferów wypala. Czy może tu też ma farta?

„Mógł napisać, że chciałem zostać kierowcą klubowego autokaru”

O wartości oświadczenia świadczy zdanie: „Tylko raz mój sprzeciw był absolutnie stanowczy, gdy Bogusław Leśnodorski forsował do pełnienia roli trenera samego siebie”. Prezes Legii Leśnodorski w piątkowy poranek: „Komedia! Jak "Kuchy" pudłował, to chciałem zagrać za niego, a jak "Rzeźnik" stracił formę, to chciałem się wystawić za niego! Jak tu się odnosić do czegoś takiego? To jest poniżej mojego poziomu. A czytam jeszcze w tym oświadczeniu, że "kto pije szampana i potem jeździ bez trzymanki, ten w końcu się rozbije". Chciałem poinformować pana Mioduskiego – choć pewnie wie – że wozi mnie kierowca. Równie dobrze w tym oświadczeniu mógł wpisać, że chciałem zostać kierowcą klubowego autokaru. A propos "Rzeźnika" - za Kubę to chciałem zagrać kilka razy”.

Jestem zaskoczony, że tak dystyngowany – zdawałoby się - człowiek jak pan Mioduski wydaje oświadczenie, w którym zamieszczone są chamskie, a zarazem infantylne zdania. To zupełnie nie przystaje do publicznego wizerunku współwłaściciela Legii. I jak rozumiem nie przystaje do polityki, którą będzie prowadził jako właściciel klubu – jeśli wygra licytację z Leśnodorskim i Wandzlem.

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze