Harden, prowadzący w lidze w klasyfikacji asyst (średnio 11,7) i trzeci wśród strzelców (średnio 28,7 pkt), jest jedynym koszykarzem NBA, który próbuje w tym sezonie dotrzymać rytm "łowcy triple-double" Russellowi Westbrookowi, który ma już za sobą 20 meczów z dwucyfrowymi wartościami w trzech elementach statystycznych.

 

"Przynajmniej nie zdobył dzisiaj 60 punktów. Wszystko, co można zrobić przeciwko graczowi tak znakomitemu technicznie, to maksymalnie utrudnić mu życie" - docenił klasę lidera rywali trener Miami Erik Spoelstra.

 

Mimo dobrej gry Hardena "Rakiety" przegrały na Florydzie i była to już ich trzecia porażka w ostatnich czterech meczach. Z dorobkiem 32 wygranych w 44 spotkaniach zajmują trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej. Jest to też trzeci bilans w całej lidze.

 

Zespół Miami, przedostatni w lidze (12-30), do zwycięstwa, po czterech kolejnych porażkach, poprowadził słoweński rozgrywający Goran Dragic - 21 pkt oraz po osiem zbiórek i asyst.

 

Wiceliderzy Konferencji Zachodniej San Antonio Spurs (32-9) szybko otrząsnęli się po nieoczekiwanej porażce w Meksyku z Phoenix Suns (105:108) i we wtorek pokonali u siebie Minnesota Timberwolves 122:114.

 

Kawhi Leonard zdobył dla gospodarzy 34 pkt (12 celnych z 17 rzutów z gry) i był to już jego czwarty mecz z rzędu w dorobkiem powyżej 30 pkt. Ostatnim graczem Spurs, który popisał się takim wyczynem był Tim Duncan w sezonie 2003/04.

 

"Dla mnie to poważny kandydat do tytułu MVP sezonu. Jest fantastyczny, to dzięki niemu drużyna wygrywa" - chwalił Leonarda trener Minnesoty Tom Thibodeau.

 

W jego zespole wyróżnił się Karl-Anthony Towns, który uzyskał double-double - 27 pkt i 16 zbiórek.

 

W Chicago koszykarze Dallas Mavericks zespsuli święto obchodzącemu 35. urodziny Dwyane'owi Wade'owi. Jubilat zdobył 17 pkt, Jimmy Butler i Robin Lopez dodali, odpowiednio, 24 i 21, ale gospodarze przegrali z Dallas Mavericks 98:99.

 

Decydujące punkty zdobył Deron Williams rzutem z dystansu na 11 sekund przed końcową syreną. W drużynie z Teksasu, która wygrała trzecie kolejne spotkanie, najskuteczniejsi byli Harrison Barnes - 20 i Seth Curry - 18, młodszy brat czołowego gracza ligi Stephena Curry'ego z Golden State Warriors.